piątek, 4 lipca 2014

" ... i straciłam przytomność ... "

 
   Już tydzień jestem z Dawidem. Ten tydzień był najpiękniejszym w moim życiu. Każdego dnia spotykaliśmy się, długo rozmawialiśmy i spacerowaliśmy. Byliśmy nie tylko parą zakochanych. Byliśmy dla siebie także przyjaciółmi. Cieszyła mnie ta przyjacielska więź. Miałam do Dawida zaufanie i wiedziałam, że mogę powiedzieć mu wszystko. Dawał mi też uczucie bezpieczeństwa. Czułam, że przy Nim nic nie może mi się stać.
   W piątkowy wieczór, kiedy Dawid odprowadził mnie do domu i żegnaliśmy się pocałunkiem na podwórko nagle wjechali rodzice. Mieli wrócić dopiero w sobotę, jednak konferencja w Paryżu skończyła się wcześniej i wrócili do domu. Mina taty wysiadającego z samochodu lekko mnie przeraziła. Dawid zauważył to.
   - Dobry wieczór – powiedział najładniej jak potrafił, gdy mama także wysiadła z auta.
   - Dobry wieczór młody człowieku – mama odezwała się łagodnie.
   - Może przedstawiłabyś nam kolegę ? – tata miał srogą minę.
   - Przepraszam, tato, mamo to jest Dawid, mój chłopak, tato powinieneś kojarzyć Dawida, bo to gracz Lecha Poznań – wiedziałam, że to powinno zainteresować tatę.
   - Dawid Kownacki ? – zapytał tata, mimo iż już znał odpowiedź na swoje pytanie.
   - Tak proszę pana – Dawid mówił opanowanym głosem.
   - No to trzeba było tak od razu mówić – tata podszedł do Dawida i po przyjacielsku uścisnął mu rękę.
    Odetchnęłam z ulgą. Wiem, że mój tata ma specyficzne podejście do chłopaków, a zwłaszcza do moich chłopaków. Konrada nigdy nie lubił. Szkoda, że nie posłuchałam go, gdy mówił, że powinnam z nim zerwać.
   - Może zaprosisz Dawida do domu ? – mama wyrwała mnie z zamyślenia.
   - Dziękuję, ale muszę już wracać do domu – powiedział Dawid.
   - W takim razie do zobaczenia – tata znów uścisnął Dawidowi rękę, poczym wszedł do domu.
   - Do widzenia – powiedział Kownaś zarówno do mojej mamy jak i do taty.
   Mama także weszła do domu.
   - Twoi rodzice są bardzo fajni – powiedział Lechita z uśmiechem na twarzy.
   - Wiem – powiedziałam odwzajemniając uśmiech.
   - Lecę – powiedział długo mnie całując.  – Pa  - pomachał mi ręką i poszedł.
   - Pa – odmachnęłam mu, a kiedy zniknął mi z oczu weszłam do domu.
   - Dlaczego nie powiedziałaś, że nie jesteś już z Konradem i że chodzisz z Dawidem Kownackim ? – tata storpedował mnie pytaniami.
   - Bo nie było czasu, aby o tym porozmawiać – odpowiedziałam czekając na kolejne pytania.
   - Wygląda na bardzo sympatycznego – wtrąciła mama.
   - I taki jest – powiedziałam, przypominając sobie dzień zakończenia roku.
   - Może zaprosisz go jutro na grilla ? – tata zaskoczył mnie tym pytaniem.
   - Bardzo chętnie zaproszę Dawida – odpowiedziałam i z uśmiechem poszłam do pokoju. Nie spodziewałam się, że tata i mama tak szybko polubią Dawida.
   - Jesteś zaproszony na jutrzejszego grilla, czuj się dołączony do rodziny – wysłałam Dawidowi smsa.
   - Będę. Do jutra. Kocham Cię – odpowiedział smsem.
   - Pa ,  tez Cię Kocham – odpowiedziałam, po raz kolejny czując, że to co piszę jest prawdą. Naprawdę pokochałam tego mojego Kownackiego.



   Usłyszałam dzwonek do drzwi. Wiedziałam, że to Dawid i chciałam otworzyć, lecz tata zrobił to pierwszy.
   - Witam pana Kownackiego – powiedział witając się z Dawidem.
   - Dzień dobry – przywitał się mój chłopak.  – To dla pana – podał mojemu tacie butelkę whisky.
   - Dziękuję, widzę, że  znasz się na dobrej whisky – mój tata wyglądał na bardzo zadowolonego.
   - Dzień dobry Dawid – moja mama przywitała go mile, wychodząc z kuchni.
   - Dzień dobry pani. To dla pani – powiedział wręczając bukiet tulipanów.
   - O dziękuję bardzo – moja mama była zachwycona kwiatami.
   - Hej – podszedł do mnie i pocałował.
   - No cześć – powiedziałam, uśmiechając się promiennie.
   - Dla Ciebie też coś mam. Proszę – podał mi bukiet czerwonych róz, taki sam jak ten, który dał w dzień zakończenia roku szkolnego.
   - Dziękuję – pocałowałam mojego chłopaka w policzek.
   Dawid wraz z tatą zajęli się grillowaniem i rozmawianiem o piłce, kiedy na podwórko wszedł pijany Konrad. Wiedziałam, że wybuchnie awantura.
   - To teraz już państwo Kowalscy grillują beze mnie ? Znaleźliście sobie nowego chłoptasia ? – Konrad podchodził coraz bliżej Dawida.
   - Co ty sobie wyobrażasz przychodząc tutaj w ogóle ? – mój tata był bardzo zdenerwowany.
  -  Karolinko moja, już nie mnie nie kochasz?! – zmienił kierunek i zbliżał się do mnie. Wtedy Dawid stanął między mną a nim.
   - Wynoś się stąd i nigdy więcej nie przychodź tutaj. Jeśli się dowiem, że niepokoisz Karolinę i jej rodziców to Cię tak załatwię, że zobaczysz – po minie Dawida było widać, że nie żartuje.
   - Ooo kochaś obrońca ?! Teraz takich lubisz Karola ? – mimo ostrzeżeń podchodził coraz bliżej. Kiedy spróbował uderzyć Dawida, Lechita odepchnął mnie na bok i uniknął ciosu. Tata w tym czasie zadzwonił na policję.
   - Taki jesteś mocny kochasiu ?! – Konrad znowu chciał uderzyć Dawida, lecz ten złapał go za ręce i jednym ruchem położył pijanego Konrada na ziemię. Po 15 minutach przyjechała policja, która zabrała go do domu.
  - Czy ja się nigdy od niego nie uwolnię ? – zaczęłam płakać rzewnymi łzami.
  - Spokojnie, on już nigdy tutaj nie przyjdzie – Dawid podszedł i przytulił mnie.
  - Już ja porozmawiam sobie z jego ojcem – mój tata był wściekły.  – Dobrze, że Dawid tu był. Dziękuję, Ci za obronę mojej córki – mój tata poklepał go po ramieniu.
   - Zawsze będę jej bronił, jest dla mnie tak samo ważna jak i dla pana. Już dobrze – gładził mnie ręką po włosach.
   - Masz rację, przepraszam i dziękuję – pocałowałam go, nie zwracając uwagi na rodziców stojących obok.
   - W tym wypadku z grilla nici – moja mama udawała opanowaną, jednak była wystraszona tak samo jak ja.
   - Może pójdziemy na spacer ? – zapytałam Dawida.
   - Jasne – powiedział obejmując mnie opiekuńczo ramieniem.
   - Idźcie, idźcie, a my z mamą posprzątamy tutaj – mój tata był zadowolony, że wychodzimy, bo też był zbulwersowany zachowaniem Konrada i zapewne chciał zrobić sobie drinka.
     Wyszliśmy i wolnym tępem udaliśmy się w stronę jeziora. Nagle usłyszeliśmy rozpędzony samochód z tyłu. Kiedy się obróciliśmy zobaczyliśmy, że zmierza w naszą stronę. Poznałam ten samochód. To auto ojca Konrada. A za kierownicą siedział Konrad. Wtedy zrozumiałam co on chce zrobić. Z całej siły odepchnęłam Dawida na bok zanim zorientował się co za chwilę nastąpi. Wtedy poczułam, że Konrad wjechał we mnie autem. Czułam jak wiezie mnie na masce, jak hamuje i zrzuca mnie do przodu. Usłyszałam krzyk Dawida i zobaczyłam jak biegnie w moim kierunku. Wtedy poczułam niesamowity ból. Podniosłam rękę i zobaczyłam krew. Wtedy zdałam sobie sprawę, że leżę w kałuży krwi. Wtedy podbiegł do mnie Dawid. Widziałam, że ma łzy w oczach.
   - Kocham Cię – powiedziałam, nim zdążył się odezwać i straciłam przytomność…
                                             __________________________________________

Witajcie !!!
Przepraszam, że tak Was zaniedbałam, ale miałam problemy z weną.
I tu bardzo dziękuję mojej przyjaciółce Madzi, która pomagła  mi uporać się z tymi problemami.
Madzia, jesteś najlepsza, dziękuję :***
Dziękuję wszystkim za komentarze, gdyby nie Wy nie tworzyłabym tego bloga :*
Uwielbiam Was i życzę miłego czytania :)
 Wasza Szalona Fanatyczka 

2 komentarze:

  1. O matko! :o
    Coś Ty zrobiła z Karoliną? :oo
    No błagam dodawaj szybko tego nexta!
    Jestem podekscytowana i ciekawa, co bd dalej. No weź!
    GENIALNY ROZDZIAŁ! <3
    Ponownie proszę, dodaj nexta! :D
    Życzę Weny i powiem Ci, że Madzia jest the best! <3
    Promuję nowy blog:
    http://footballismydope.blogspot.com/
    zapraszam xD

    OdpowiedzUsuń