Po 10 godzinach
operacja Karoliny wreszcie się skończyła. Jedyne czego pragnąłem, to w końcu ją
zobaczyć. Była dla mnie wszystkim. Nie mogłem jej stracić. Wiedziałem, że muszę
zrobić wszystko co tylko będę mógł, żeby wyzdrowiała. Będę przy niej cały czas.
A tego gnoja Konrada to dorwę, jak tylko Karolina poczuje się lepiej.
Lekarz wyszedł z bloku operacyjnego, aby porozmawiać z rodzicami Karoliny.
- Tak jak podejrzewałem, uraz kręgosłupa i krwotok wewnętrzny. Krwotok udało nam się zatamować, lecz z kręgosłupem jest gorzej – lekarz bez ogródek mówił co dzieje się z moją dziewczyną.
- Czy ona będzie chodzić ? – tata Karoliny bardzo troszczył się o córkę.
- Na to pytanie nie mogę teraz państwu odpowiedzieć, najbliższe godziny pokażą, na ile operacja się udała. Miejmy nadzieję, że będzie dobrze – lekarz pocieszał rodziców Karoliny.
- Czy będę mógł ją zobaczyć ? – musiałem o to zapytać.
- Karolina leży teraz na OIOM-ie. Jedna osoba będzie mogła do niej wejść, a resztę proszę o czekanie na korytarzu. Będą mogli ją państwo zobaczyć przez szybę. A teraz przepraszam, ale inni pacjenci czekają – lekarz szybkim krokiem udał się na inne sale chorych.
- Dawid, czy pójdziesz do niej ? – mama Karoliny zaskoczyła mnie tym pytaniem.
- Moja żona ma rację, ty powinieneś do niej pójść – tata Karoliny poparł żonę.
- Nie wiem, czy to nie państwo powinni do niej iść – nie chodziło o to, że nie chciałem do niej iść, myślałem po prostu, że rodzice będą chcieli być przy niej.
- Dawid, państwo Kowalscy mają rację. Karolina by chciała, abyś to właśnie ty teraz przy niej był – Marta zaskoczyła mnie swoją reakcją.
- Dobrze pójdę do niej – ubrałem się w ten dziwny zielony fartuch i ruszyłam w stronę OIOM-u. Bałem się tego co zobaczę, lecz wiedziałem, że Karolina mnie teraz potrzebuje. Kocham ją i zrobię dla niej wszystko. Rodzice i Marta zostali przed szybą, a ja wszedłem na salę. Kiedy zobaczyłem Karolinę, łzy mimowolnie spłynęły mi po twarzy. Leżała tam taka bezbronna, podłączona do przeróżnych urządzeń. Ilość tych kroplówek i wszelkim rurek pokazała mi co ona przechodzi. Podszedłem do niej ocierając łzy. Usiadłem na krześle i zacząłem mówić do niej.
- Hej kochanie. Jestem tu. Twoi rodzice i Marta też tu są. Kochamy Cię i czekamy aż znowu będziesz z nami – cały czas płakałem jak małe dziecko. – Musisz dać radę i wrócić do zdrowia. Kocham Cię i nie pozwolę Ci odejść. Jesteś całym moim światem. Zrobię dla Ciebie wszystko. Mam pomysł. Jak tylko wyzdrowiejesz zabiorę Cię na długie wakacje. Odpoczniemy i nacieszymy się sobą. Kocham Cię. Musisz żyć. Dla mnie, dla rodziców, dla Marty. A Konradem to ja się sam zajmę. Nie martw się. Będzie dobrze. Wiem, że mnie słyszysz. Pamiętaj Kocham Cię, a miłość przezwycięży wszystko – pocałowałem moją dziewczynę delikatnie w czoło. W tym samym momencie do sali weszła pielęgniarka.
Lekarz wyszedł z bloku operacyjnego, aby porozmawiać z rodzicami Karoliny.
- Tak jak podejrzewałem, uraz kręgosłupa i krwotok wewnętrzny. Krwotok udało nam się zatamować, lecz z kręgosłupem jest gorzej – lekarz bez ogródek mówił co dzieje się z moją dziewczyną.
- Czy ona będzie chodzić ? – tata Karoliny bardzo troszczył się o córkę.
- Na to pytanie nie mogę teraz państwu odpowiedzieć, najbliższe godziny pokażą, na ile operacja się udała. Miejmy nadzieję, że będzie dobrze – lekarz pocieszał rodziców Karoliny.
- Czy będę mógł ją zobaczyć ? – musiałem o to zapytać.
- Karolina leży teraz na OIOM-ie. Jedna osoba będzie mogła do niej wejść, a resztę proszę o czekanie na korytarzu. Będą mogli ją państwo zobaczyć przez szybę. A teraz przepraszam, ale inni pacjenci czekają – lekarz szybkim krokiem udał się na inne sale chorych.
- Dawid, czy pójdziesz do niej ? – mama Karoliny zaskoczyła mnie tym pytaniem.
- Moja żona ma rację, ty powinieneś do niej pójść – tata Karoliny poparł żonę.
- Nie wiem, czy to nie państwo powinni do niej iść – nie chodziło o to, że nie chciałem do niej iść, myślałem po prostu, że rodzice będą chcieli być przy niej.
- Dawid, państwo Kowalscy mają rację. Karolina by chciała, abyś to właśnie ty teraz przy niej był – Marta zaskoczyła mnie swoją reakcją.
- Dobrze pójdę do niej – ubrałem się w ten dziwny zielony fartuch i ruszyłam w stronę OIOM-u. Bałem się tego co zobaczę, lecz wiedziałem, że Karolina mnie teraz potrzebuje. Kocham ją i zrobię dla niej wszystko. Rodzice i Marta zostali przed szybą, a ja wszedłem na salę. Kiedy zobaczyłem Karolinę, łzy mimowolnie spłynęły mi po twarzy. Leżała tam taka bezbronna, podłączona do przeróżnych urządzeń. Ilość tych kroplówek i wszelkim rurek pokazała mi co ona przechodzi. Podszedłem do niej ocierając łzy. Usiadłem na krześle i zacząłem mówić do niej.
- Hej kochanie. Jestem tu. Twoi rodzice i Marta też tu są. Kochamy Cię i czekamy aż znowu będziesz z nami – cały czas płakałem jak małe dziecko. – Musisz dać radę i wrócić do zdrowia. Kocham Cię i nie pozwolę Ci odejść. Jesteś całym moim światem. Zrobię dla Ciebie wszystko. Mam pomysł. Jak tylko wyzdrowiejesz zabiorę Cię na długie wakacje. Odpoczniemy i nacieszymy się sobą. Kocham Cię. Musisz żyć. Dla mnie, dla rodziców, dla Marty. A Konradem to ja się sam zajmę. Nie martw się. Będzie dobrze. Wiem, że mnie słyszysz. Pamiętaj Kocham Cię, a miłość przezwycięży wszystko – pocałowałem moją dziewczynę delikatnie w czoło. W tym samym momencie do sali weszła pielęgniarka.
- Myślę, że na
dzisiaj wystarczy już tych odwiedzin. Niech pan odpocznie, pańska dziewczyna ma
doskonałą opiekę – pielęgniarka zmieniła Karolinie kroplówkę.
- Wiem, że ma doskonałą opiekę. Będę mógł jeszcze później do niej wejść ?
- Oczywiście – pielęgniarka obdarzyła mnie uśmiechem.
- Kocham Cię, pamiętaj – wstałem, pocałowałem Karolinę w czubek głowy i wyszedłem z sali.
- Niech państwo pojadą odpocząć – powiedziałem, gdy zobaczyłem, jak bardzo wyczerpani są rodzice Karoliny. – Ja zostanę tutaj i jeśli coś będzie się działo zadzwonię.
- Dawid, chyba masz rację – mama Karoliny była naprawdę wyczerpana.
- Dobrze, pojedziemy, przebierzemy się, umyjemy, coś zjemy i wrócimy – tata Karoliny zdecydował.
- Ja też zostanę – Marta była bardzo zdecydowana.
Kiedy rodzice Karoliny pojechali, staliśmy z Martą i patrzyliśmy na Karolinę.
W tym momencie jedna z aparatur zaczęła piszczeć, zbiegli się lekarze i zaczęli ją reanimować. Marta rozpłakała się, a ja tez nie mogłem powstrzymać łez. W tym momencie wiedziałem, że Konrad już długo nie pożyje…
________________________________________________
- Wiem, że ma doskonałą opiekę. Będę mógł jeszcze później do niej wejść ?
- Oczywiście – pielęgniarka obdarzyła mnie uśmiechem.
- Kocham Cię, pamiętaj – wstałem, pocałowałem Karolinę w czubek głowy i wyszedłem z sali.
- Niech państwo pojadą odpocząć – powiedziałem, gdy zobaczyłem, jak bardzo wyczerpani są rodzice Karoliny. – Ja zostanę tutaj i jeśli coś będzie się działo zadzwonię.
- Dawid, chyba masz rację – mama Karoliny była naprawdę wyczerpana.
- Dobrze, pojedziemy, przebierzemy się, umyjemy, coś zjemy i wrócimy – tata Karoliny zdecydował.
- Ja też zostanę – Marta była bardzo zdecydowana.
Kiedy rodzice Karoliny pojechali, staliśmy z Martą i patrzyliśmy na Karolinę.
W tym momencie jedna z aparatur zaczęła piszczeć, zbiegli się lekarze i zaczęli ją reanimować. Marta rozpłakała się, a ja tez nie mogłem powstrzymać łez. W tym momencie wiedziałem, że Konrad już długo nie pożyje…
________________________________________________
Hej Kochani !!!
Konsekwencji wypadku część kolejna. Mam nadzieję, że nie obrazicie się na mnie za tę dramaturgię :(
Mam też dla Was propozycję. KOLOROWA BIEL, którą na pewno znacie ma nowy blog. Zachęcam, żebyście na niego zajrzeli : http://footballismydope.blogspot.com/
Dziękuję, że jesteście i czytacie. Bez Was nie byłoby Szalonej Fanatyczki :***
Uwielbiam Was i życze miłego czytania :***
Konsekwencji wypadku część kolejna. Mam nadzieję, że nie obrazicie się na mnie za tę dramaturgię :(
Mam też dla Was propozycję. KOLOROWA BIEL, którą na pewno znacie ma nowy blog. Zachęcam, żebyście na niego zajrzeli : http://footballismydope.blogspot.com/
Dziękuję, że jesteście i czytacie. Bez Was nie byłoby Szalonej Fanatyczki :***
Uwielbiam Was i życze miłego czytania :***
Na wstępie Kolorowa Biel dziękuje za reklamę. ;)
OdpowiedzUsuńAle to było piękne... Taka miłość... taka prawdziwa... taka prosto z serca... taka jaką chciałabym przeżyć... <3
" - Hej kochanie. Jestem tu. Twoi rodzice i Marta też tu są. Kochamy Cię i czekamy aż znowu będziesz z nami – cały czas płakałem jak małe dziecko. – Musisz dać radę i wrócić do zdrowia. Kocham Cię i nie pozwolę Ci odejść. Jesteś całym moim światem. Zrobię dla Ciebie wszystko. Mam pomysł. Jak tylko wyzdrowiejesz zabiorę Cię na długie wakacje. Odpoczniemy i nacieszymy się sobą. Kocham Cię. Musisz żyć. Dla mnie, dla rodziców, dla Marty. A Konradem to ja się sam zajmę. Nie martw się. Będzie dobrze. Wiem, że mnie słyszysz. Pamiętaj Kocham Cię, a miłość przezwycięży wszystko – pocałowałem moją dziewczynę delikatnie w czoło." te słowa wywołały u mnie łzy.. musiałam się bardzo mocno powstrzymać, żeby się nie rozkleić.. <3
Pisz dalej, bo to, co robisz jest piękne.. <3
Ściskam mocnoo! <3
No i oczywiście czekam na nexta :*
Cieszę się, że podoba Ci się rozdział, a te słowa, to słowa, które każda dziewczyna chciałaby usłyszeć
UsuńDziękuję i pozdrawiam :*