niedziela, 31 sierpnia 2014

" Pewnie chciałabyś mnie w fartuszku oglądać ? "

Obudził mnie mój telefon. Szybko podniosłam się na łóżku i odebrałam. Dzwoniła mama z Barcelony.
      - Hej mamo – powiedziałam niepewnie. Bałam się, że mama może mieć złe wiadomości. Na szczęście się pomyliłam.
      - Dzień dobry córciu. Dzwonię, żeby powiedzieć Ci, że za dwa tygodnie wracamy. Przepraszam Cię, że tak długo, ale Łukasz powoli wraca do formy, a wiesz, że Julka bez Niego się nie ruszy.
      - Dobrze mamo, spokojnie. Rozumiem Julkę. Ja też nie wyjechałabym bez Dawida – na samą myśl o moim chłopaku, uśmiechnęłam się.
      - Właśnie, z jak Wy sobie radzicie ? – wiedziałam, że mama o to zapyta.
      - Jest dobrze. Dajemy radę. Pani Maria bardzo nam pomaga.
      - To dobrze, cieszy mnie to. Kochanie muszę kończyć, bo tata biega po pokoju w jednej skarpecie. Później się zdzwonimy.
      - Dobrze. Pozdrów wszystkich od nas.
      - Dobrze. Do usłyszenia – mama rozłączyła się, a ja wybuchłam niekontrolowanym śmiechem. Mój tata biegający po pokoju w jednej skarpecie. Szkoda, że mnie tam nie ma.
Spojrzałam na wolne miejsce na łóżku. Dawid widocznie już wstał. No to na mnie też pora. Ubrałam się i przesiadłam na wózek. Powoli udałam się do kuchni, kiedy usłyszałam podniesiony głos Dawida, który sobie soczyście przeklnął. Wjechałam do kuchni, ale Kownackiego w niej nie było. Znalazłam, natomiast zakrwawiony nóż i ślad z kropel krwi, prowadzący do łazienki. Otworzyłam drzwi i zobaczyłam Dawida, który ręcznikiem próbował zatamować krew z palca.
      - Oj sieroto Ty moja. Pokaż ten palec – zwróciłam się do Dawida.
      - No popatrz no, jak krew leci – jęknął Lechita, który delikatnie mówiąc, nie przepadał za widokiem krwi.
      - Chodź do kuchni. Tam jest apteczka i opatrzę Ci tę ogromną ranę – śmiałam się z tego, że takiemu facetowi, jak Kownacki, na widok krwi robi się słabo. Ja natomiast należałam do tych ludzi, którzy mogliby dokonywać operacji na otwartym sercu, nie mówiąc o opatrzeniu małej rany.
W kuchni delikatnie oczyściłam ranę i założyłam plaster.
     - I dzisiaj masz zakaz dotykania noża i jakiegokolwiek innego ostrego przedmiotu – powiedziałam z groźną miną.
     - A miało być takie romantyczne śniadanie, a wyszło jak zawsze – Kownaś miał tak smutną minę, że aż serce się pękało.
     - Oj tam, dobrze jest. Dzisiaj ja zrobię romantyczne śniadanie, a Ty się nie przejmuj – szarpnęłam za koszulkę Dawida, żeby zniżył się do mnie i pocałowałam go. – A teraz marsz po mopa, bo niezłego bałaganu narobiłeś ta krwią.
     - Tak jest pani kierownik- powiedział, przy czym zasalutował, a ja pokładałam się ze śmiechu. Zrobiłam śniadanie, a Dawid wysprzątał kuchnię.
     - Oj Kownacki, Ty się minąłeś z powołaniem. Powinieneś sprzątaczką zostać, a nie piłkarzem – musiałam się trochę z niego ponabijać.
     - A co ? Pewnie chciałabyś mnie w fartuszku oglądać ? – spojrzał w moje oczy, a ja czułam, że odpływam. Te brązowe oczy, zawsze mnie hipnotyzowały. Po chwili jakoś powróciłam do rzeczywistości.
    - Wlewaj sobie wlewaj – zaśmiałam się i wzięłam za zmywanie naczyń po śniadaniu.
    - Karolina dzisiaj jedziemy na mecz i wrócę późnym wieczorem. Może dobrze by było, gdyby Marta tu dzisiaj nocowała ? – widziałam troskę w oczach Dawida.
    - Nie. Nie będę fatygować Marty, a poza tym wrócisz dzisiaj. Ja sobie odpocznę, pooglądam filmy, poczytam i szybko minie mi ten dzień – mówiłam jak najbardziej szczerze. A poza tym trochę brakowało mi chwil, gdy byłam sama. Tylko ja i moje myśli. Postanowiłam, że dzisiaj znowu spędzę czas z sobą. Tak po prostu. Pomyślę, przeanalizuję parę spraw, odpocznę od ciągłego kontrolowania. Odrobina wytchnienia. Tak, tego potrzebuję.
    - Jak wolisz. Ja postaram się wrócić jak najszybciej – Dawid pakował już swoja torbę.
    - Ale spokojnie dam sobie radę.


Dawid pojechał godzinę temu, a ja sobie spokojnie odpoczywałam. Leżałam na łóżku w sypialni i czytałam książkę. Relaks kompletny. Nagle usłyszałam dzwonek do drzwi. Przeniosłam się na wózek i pojechałam otworzyć. W drzwiach stał mężczyzna, zasłonięty ogromnym bukietem herbacianych róż. Gdy zobaczył otwarte drzwi, wystawił głowę zza róż.
    - Damian !!!
    - Karo !!! – po chwili już kwiaty leżały obok drzwi, a ja byłam ściskana i całowana.
    - Ale mi zrobiłeś niespodziankę. Na jak długo przyjechałeś ? – spytałam wysokiego bruneta o piwnych oczach.
    - Nie wiem jeszcze. Jak mnie wygonisz, to pojadę do Anglii.
    - O nie nie. Ja Cię tak szybko nie wypuszczę. Tak dawno się nie widzieliśmy. Musimy to wszystko nadrobić – szczerze uśmiechałam się wkładając róże do wazonu.

Z Damianem przegadałam cały dzień. Wtedy do domu wrócił Dawid.
    - Kochanie już jestem – powiedział, wchodząc do pokoju a bukietem czerwonych róż.
    - No nareszcie – pocałowałam mojego chłopaka. – Dziękuję za kwiaty, są piękne. To ja Was przedstawię. Damian, to jest mój chłopak Dawid Kownacki. Dawid, to jest mój najlepszy przyjaciel Damian Maciejewski – przedstawiłam ich sobie, ale zauważyłam, że chyba się nie polubili. Trudno, jakoś będą musieli ze sobą wytrzymać, bo obaj są dla mnie bardzo ważni.
    - Późno już. Pójdę się położyć. Do jutra – Damian pożegnał się i poszedł do pokoju gościnnego, przygotowanego przeze mnie.
    - Nie mogłaś uprzedzić mnie, że przyjedzie twój przyjaciel ? – Dawid był zły.
    - Przepraszam, ale sama nie wiedziałam. Damian zrobił mi niespodziankę. Mam nadzieję, że nie będziesz zły, że zatrzyma się tutaj na jakiś czas – spojrzałam na Dawida błagalnym wzrokiem.
    - No dobrze, w końcu to twój przyjaciel – Dawid pocałował mnie w czoło.
    - Nawet nie wiesz jaka jestem szczęśliwa, że mam Cię przy sobie – wtuliłam się w Dawida.
    - Ja też cieszę się, że jesteśmy razem. Kocham Cię – powiedział całując mnie.
    - Kocham Cię – odpowiedziałam mu tym samym.

 Po kolei wzięliśmy prysznic i położyliśmy się spać. Zasnęłam wtulona w mojego mężczyznę... 


                                      _____________________________________________
Hej Kociaki !!!
Przepraszam Was, że tak dawno mnie nie było, ale moja wena się ze mnie nabija chyba :/

Mam pomysł na nowego bloga :3
Byłby połączeniem BVB i LP :)
Co o tym sądzicie ? 
Czy chciałybyście, aby on powstał ? 
Prosze Was o opinię :***

Dziękuję Wam, za pomoc :***
Dzięki Wam Magda założyła bloga !!!
Oto link do NIEGO  
Proszę Was, zajrzyjcie tam, blog jest o BVB :3


Jutro szkoła :/ 
Ratunku !!!
Ale obiecuję Wam, że teraz będę się starała dodawać rozdziały regularnie :)


Co sądzicie o nowym graczu Lecha ? 
Dla mnie Zaur Sadajew nie jest najlepszym wyborem, ale nie ja o tym decyduję :/

Dzisiaj mecz Lech - Cracovia - mecz przyjaźni :)
Cieszymy się :)

Dobra, juz Was nie zanudzam, tylko ostatnia informacja smutna niestety :'(
Łukasz Teodorczyk przeszedł do Dinama Kijów :'(

Teo dziękujemy za wszystko :***** 

No to miłego czytania :***

Szalona Fanatyczka





poniedziałek, 18 sierpnia 2014

" Nasza pierwsza kłótnia "

Obudził mnie dotyk. Otworzyłam oczy i zobaczyłam, jak Dawid dotyka mojego policzka.
     - Dzień dobry kochanie – powiedział, poczym pocałował mnie.
     - A witam, witam panie Kownacki – oddałam pocałunek.
     - Mam niespodziankę – powiedział, po czym wstał i wziął ze stolika tackę ze śniadaniem.
     - Wow, a się pan postarał – na tatce było dosłownie wszystko. Była nawet ścięta róża. – Ale za tę różę, to Ci moja mama bo uszach da – zaczęłam się śmiać z jego przerażonej miny.- Oj nie martw się nie doliczy się – musiałam uspokoić tego pajaca.
     - Ale mnie wystraszyłaś – powiedział i oboje zaczęliśmy się śmiać. – Masz jakieś plany na dzisiaj ? – zapytał, czym mnie zaskoczył.
     - Nie, nie mam, ale z tego co wiem, to Ty masz trening – odpowiedziałam zdezorientowana.
     - Ale zabieram Cię ze sobą na trening, musisz poznać wreszcie chłopaków, w końcu jesteś najwierniejszą kibolką. Rozmawiałem z trenerem i chłopakami. Oni bardzo chcą Cię poznać. A po treningu obiad i może jakieś zakupy, kino ? W końcu dawno razem nigdzie nie wychodziliśmy – po prostu nie wiedziałam co powiedzieć. Propozycja Dawida była wspaniała. Bardzo chciałam poznać graczy Lecha, ale bałam się, że palnę jakąś gafę, lub coś, bo to mi się często zdarza. Chociaż w sumie raz się żyje.
    - Jedziemy – powiedziałam szczerząc się jak głupia do sera. – Tylko w co ja mam się ubrać?
    - No tak największy problem. Pełna garderoba ciuchów, ale nie masz się w co ubrać. Oj Karolina, ubierz się normalnie i tyle, a teraz zjedzmy w końcu to śniadanie, bo umrę z głodu – przewrócił oczami w teatralny sposób
   - No dobra no – zaśmiałam się i dokończyliśmy śniadanie.

Kiedy skończyliśmy śniadanie zadzwonił mój telefon. Spojrzałam na ekran, na którym pojawił się napis Mama. Szybko odebrałam.
   - Hej mamo, co z nimi ? – spytałam zaniepokojona.
   - Cześć córciu. Julia ma złamaną nogą, a Łukasz miał operację, ale wszystko już się ustabilizowało.
   - Dzięki Bogu – odetchnęłam z ulgą.
   - A co u Was ? – mama nie byłaby sobą, gdyby o to nie spytała.
   - Wszystko okej. Radzimy sobie.
   - To dobrze. Kończę, bo tata mnie wzywa. Pozdrów Dawida.
   - Dziękuje uściskaj tatę.
   - Dobrze pa .
   - Pa .
   Przekazałam Dawidowi wieści. Ucieszył się tak samo jak. Wiedziałam, że teraz musi być lepiej.


 Po rozmowie z mama udałam się do garderoby. Zdecydowałam, że ubiorę się w jeansy i koszulkę. Włosy zaczesałam w wysoka kitkę, zrobiłam delikatny makijaż i przyjechałam na moim wózku do pokoju, w którym Dawid pakował swoją torbę treningową.
    - Oj tak nie pójdziesz ! – powiedział, gdy na mnie spojrzał.
    - Dlaczego ? – pomyślałam, że pewnie ubrałam się niestosownie.
    - Za ładnie wyglądasz. Jeszcze mi któryś z chłopaków Ciebie  poderwie i co wtedy ? Zostanę sam jak palec – powiedział i pocałował mnie.
    - Ale Ty głupi jesteś, skoro myślisz, że się dam im podrywać – powiedziałam, śmiejąc się z Dawida.
   - No dobrze. Chodź, jedziemy, bo się spóźnimy – powiedział, po czym przerzucił swoją torbę przez ramię i wziął mój wózek.



Podjeżdżaliśmy pod stadion. Dobrze znałam to miejsce z meczy, na które jeździłam. Przypomniałam sobie wszystkie emocje związane z kibicowaniem.
    - O czym tak myślisz ? – spytał Dawid, gdy pomagał mi wysiąść z auta i przesiąść się na wózek.
    - Przypominam sobie wszystkie chwile spędzone na Inei. Pierwsze mecze, nasze spotkanie, mam z tym miejscem cudowne wspomnienia. Dziękuję, że mnie tu zabrałeś – powiedziałam patrząc w brązowe oczy Kownackiego.
     - Nie ma za co.

Dawid zaprowadził na murawę, a sam udał się do szatni.
    - A więc to jest ta nasza fanatyczka. Witamy na Inei – podszedł do mnie trener Lechitów.
    - Dzień dobry. Mam nadzieję, że nie sprawiam problemu, przyjeżdżając na stadion w czasie treningu.
    - Ależ skądże. Witamy, witamy – odpowiedział trener.
Rozmawiałam z nim chwilę, gdy na boisko zaczęli wychodzić piłkarze. Na samym początku wychodził Dawid. Uśmiechnął się do mnie. Odwzajemniłam uśmiech, gdy podszedł do mnie.
   - Chłopaki, to jest właśnie Karolina. Nasza mega szalona fanatyczka i moja dziewczyna – Dawid mnie przedstawił , a ja myślałam, że zemdleję, gdy podchodzili do mnie piłkarze Lecha i witali się ze mną. Moje marzenie się spełniło. Poznałam ich wszystkich. Największe wrażenie zrobili na mnie Łukasz Teodorczyk, Gergo Lovrencsics i Tomek Kędziora.
Lechici odbywali trening, a ja się im przyglądałam. W pewnym momencie Tomek Kędziora źle stanął i trening dzisiaj dla niego się skończył. Poszedł do lekarza klubowego po czym wrócił i usiadł koło mnie.
   - Mogę Ci dotrzymać towarzystwa ? – spytał uśmiechając się.
   - Jasne – odwzajemniłam uśmiech. – Wszystko w porządku z Twoja nogą ?
   - Tak tylko dzisiaj mam jej dać odpocząć, a od jutra normalnie trening na pełnych obrotach.
   - To dobrze, bo ekstraklasa trwa, więc jesteś potrzebny klubowi.
   - Beze mnie tez dadzą radę.
   - Może i dadzą, ale będzie trudniej.
   - Wow, aż tak oceniasz moje umiejętności ? – uśmiechnął się.
   - W końcu grasz w pierwszej 11. Jesteś im potrzebny i jesteś świetnym graczem.
   - Dziękuje za miło słowo.
Przez cały trening obserwowałam chłopaków i rozmawiałam z Tomkiem. Złapaliśmy dobry kontakt. Bardzo dobrze mi się z nim rozmawiało.
Po skończonym treningu pożegnałam się z chłopakami i razem z Dawidem ruszyliśmy na obiad.
  - Dużo rozmawiałaś z Tomkiem.
  - Tak, fajnie mi się z nim rozmawiało. Jest bardzo spoko. Taki otwarty. E Kownacki chyba nie jesteś zazdrosny ? – spojrzałam na Dawida. Był zazdrosny. – Oj Dawid, przecież wiesz, że tylko Ciebie kocham – pocałowałam go.
  - No dobrze. Wiem. Chodźmy na ten obiad – teraz już Dawid był uśmiechnięty.

Cały dzień spędziliśmy w Poznaniu. Świetnie się bawiłam z Dawidem. Zresztą tak jak zawsze. Wieczorem wróciliśmy do domu. Dawid poszedł pod prysznic, a ja postanowiłam sprawdzić facebooka. Miałam kilka nowych zaproszeń. Oczywiście od piłkarzy Lecha. Zaakceptowałam je i przeglądałam sobie dalej facebooka, gdy napisał do mnie Tomek.
   - Hej, mam do Ciebie małą prośbę.
   - Hej, mów o co chodzi.
   - Moja siostra ma pojutrze urodziny i nie wiem co jej kupić pomożesz mi ? Proszę
   - Nie ma problemu, tylko powiedz co lubi a ja poszukam cos w necie i Ci podeślę
   - Mam inny pomysł. Przyjadę jutro po Ciebie i pójdziemy do galerii
   - W sumie czemu nie. Może akurat znajdziemy coś fajnego dla twojej siostry
   - Dziękuję, wpadnę po treningu. Do jutra
   - Do zobaczenia
Wylogowałam się z facebooka i udałam się do łazienki, bo Dawid już był w pokoju. Byłam tak zmęczona tym dniem, że po powrocie z łazienki położyłam się i od razu zasnęłam.

Kiedy obudziłam się rano obok mnie leżała kartka.
   „Jestem na treningu. Tak słodko spałaś, że nie miałem serca Cię budzić. Kocham Cię. D. „
O Matko już 11. Muszę się szykować, bo za godzinę chłopaki kończą trening.
Wstałam i szybko udałam się pod prysznic. Po prysznicu ubrałam się, uczesałam, zrobiłam delikatny makijaż i wtedy do domu wrócił Dawid.
    - Wybierasz się gdzieś ? – zapytał.
    - Właśnie miałam Ci wczoraj powiedzieć. Jadę do Poznania. Tomek poprosił mnie o pomoc w kupieniu prezentu dla siostry. Więc mu pomogę
    -  Nie pojedziesz z nim ! – Dawid pierwszy raz na mnie krzyknął.
    - Nie będziesz mi mówił co mam robić ! I właśnie, że pojadę. O Tomek przyjechał.
    - A rób co chcesz !
Wściekłam się. Pierwszy raz Dawid był taki zaborczy w stosunku do mnie. Wyjechałam przed dom. Tomek już czekał.
   - Cześć. Wszystko okej ?
   - Hej. Tak tylko Dawidowi odwala. Dobra jeźdzmy już. Musimy znaleźć cos fajnego.
   - Słuchaj jeśli Dawid ma z tym problem, to sam mogę coś wybrać.
   - Przestań. Obiecałam, że pomogę to pomogę.
   - Okej.
I pojechaliśmy.

 *** W tym samym czasie ***
Ale ja jestem głupi. Nie potrzebnie się z nią kłóciłem. Po prostu kocham ją i jestem zazdrosny. Boję się, że ktoś mi ją odbierze. Muszę ją przeprosić jak wróci. Zachowałem się jak kompletny idiota. Muszę się ogarnąć. Zrobię kolację, żeby ja przeprosić.


*** Karolina ***
   - Dziękuję Ci bardzo za pomoc. Ten naszyjnik na pewno się jej spodoba.
   - Nie ma problemu. Musze już lecieć. Jakbyś jeszcze kiedyś potrzebował damskiego oka, to wiesz gdzie mnie znaleźć. Pa .
   - Jeszcze raz dziękuję i na pewno skorzystam pa
Zaprzyjaźniłam się z Tomkiem. Jest fajny. Ale cały czas nie daje mi spokoju kłótnia z Dawidem. Nasza pierwsza kłótnia. Muszę go przeprosić. Powinnam była mu szybciej powiedzieć o tym spotkaniu z Tomkiem.
  Kiedy weszłam do domu poczułam wspaniały zapach unoszący się w całym domu. Wjechałam do kuchni i zobaczyłam gotującego Dawida.
   - Hej
   - Hej. Karolina, musze Cię przeprosić. To dla Ciebie – powiedział dając mi bukiet czerwonych róż. – Nie powinienem się tak zachowywać. Przepraszam.
   - Jej jakie piękne. Ja tez Cię przepraszam. Mogłam Ci szybciej powiedzieć o prośbie Tomka. On jest tylko moim kolegą. Nic więcej. Nie martw się, tylko Ciebie kocham głuptasie.
Pogodziliśmy się, zjedliśmy pyszną kolację i spędziliśmy cudowny wieczór. Zasypiałam w ramionach Dawida i znów było wspaniale.
    - Kocham Cię – powiedział.
    - Tez Cię kocham – odpowiedziałam i zasnęłam.

*** Następnego dnia ***
Pojechałem na trening. Karolina jeszcze spała, kiedy wychodziłem. Dobrze, że się pogodziliśmy. Właściwie pokłóciliśmy się o kompletna bzdurę.
Wchodziłem do szatni, w której był tylko Tomek, bo przyszedłem dzisiaj szybciej.
   - Cześć.
   - Cześć. Możemy pogadać ? – już wiedziałem, o czym Tomek chce ze mną porozmawiać.
   - Jasne – odpowiedziałem, byłem ciekawy co mi powie.
   - Dawid, ja nie mam nic do Twojej dziewczyny. Po prostu potrzebowałam damskiej opinii. Karolina jest fajna, ale to nie moja liga. Jest tylko kumpelą.
   - Dobra. Tomek jest okej. Rozmawialiśmy wczoraj i już jest okej. I spoko nie mam nic przeciwko temu, że się z nią spotkałeś – powiedziałem.
   - To jak pokój – Tomek wyciągnął rękę na zgodę.  

   - Pokój – odpowiedziałem i poszliśmy na trening.
                                                       __________________________________
Hej Kochani !!!
Przepraszam Was za to powyżej :(
Może i jest dłuższy, ale nie udany :(
A uraz Tomka na treningu jest wymyślony :)

Znalazłam świetny blog o Tomku własnie :)
Zapraszam Was tam : http://tomek-kedziora-story.blogspot.com/

Ten rozdział dedykuje Magdzie :***
Pomagała mi przy nim :***

Mam do Was prośbę, Magda wacha się, czy nie załozyć własnego bloga
Pomóżcie mi ją przekonać :)
Jesli komentujecie, prosze dodajcie napis : MAGDA ZAŁÓŻ BLOGA 
Jestem z góry wdzięczna za pomoc :)

Niedługo 1000 wyswietleń !!!
Jesteście niasamowici :*** Bardzo Wam dziekuję :***

Życzę miłego czytania i dodaję zdjęcia Tomka i Dawida :***
Szalona Fanatyczka 

piątek, 15 sierpnia 2014

" Zawsze będę... "

     Obudziłam się pierwsza. Byłam wtulona w umięśnione ciało mojego chłopaka. Czułam się bezpieczna i szczęśliwa. Spojrzałam na niego. Nawet, gdy spał był taki męski. Nie mogłam się na Niego napatrzeć. Zastanawiałam się, czym zasłużyłam sobie na tak wspaniałego chłopaka. Dawid stał się najważniejszą osobą w moim życiu. Wiadomo, że rodzice, Julia i Marta również byli dla mnie bardzo ważni. Jednak ostatnio całe moje życie kręci się wokół Dawida. Nie. To jego życie kręci się wokół mnie. To on był w szpitalu, dzwonił, przysyłał smsy. A teraz śpi obok mnie. Boję się, że kiedyś będzie chciał odejść. Wiem jednak, że jeśli będzie chciał to zrobić, to mu na to pozwolę…
     - O czym tak intensywnie myślisz ? – zapytał, wyrywając mnie z rozmyślań.
     - O tym, że jestem przeraźliwie głodna – uśmiechnęłam się do Niego. – Dzień dobry – pocałowałam Go.
    - A dzień doberek. Jak Ci się spało z Twoim nieziemskim facetem ? – uśmiechnął się zawadiacko.
    - A spało się bosko. No dobra, trzeba wstawać – uwolniłam się z uścisku mojego Dawida.
    - Oj nie dasz człowiekowi poleniuchować – uśmiechnął się.
    - Musimy się ubrać, bo za chwilę tata zrobi nalot – gdy wypowiedziałam te słowa, ktoś zapukał do drzwi mojego pokoju. Dawid szybko, ale cicho przeniósł się na kanapę.
    - Proszę.
    - Dzień dobry – do pokoju wszedł mój tata. – Przyszedłem zawołać Was na śniadanie.
    - Dzień dobry. Już idziemy – Dawid odpowiedział spokojnie, lecz, gdy tata wyszedł z pokoju oboje wybuchliśmy śmiechem.
     - A nie mówiłam ?
Dawid zaraz po śniadaniu jechał do domu, bo obiecał siostrze, że zabierze ją na basen. Kochany Dawid. Zawsze bardzo dba o młodszą siostrę. Mają świetny kontakt. Będzie kiedyś świetnym ojcem.


Kiedy czytałam książkę, do mojego pokoju zapukał tata.
     - Możemy porozmawiać ? – spytał.
     - Jasne – odłożyłam książkę na stolik. – Coś się stało ?
     - Nie tylko chciałem Cię o coś zapytać – zauważyłam, że był zdenerwowany. – Czy między Tobą a Dawidem doszło do czegoś w nocy ? – tym pytaniem zbił mnie z tropu.
    - Tato, jak…. Do niczego nie doszło… Jak możesz pytać o cos takiego…- byłam oburzona.
    - Po prostu, jesteście młodzi… Dawid jest starszy… - tata zaczął się tłumaczyć, ale to nic nie dawało.
     - A może mi kamerę w pokoju zamontujesz ?
     - Przepraszam… ja…- nie pozwoliłam mu skończyć.
     - Wyjdź, myślę, że prowadzenie tej rozmowy dalej nie ma sensu… - byłam zszokowana. Tata po prostu wyszedł z mojego pokoju, a ja nie rozmawiałam z nim cały dzień.


We wtorek przyjechał Dawid. Siedzieliśmy w moim pokoju, gdy nagle weszła zapłakana mama.
    - Coś się stało ? –spytałam, bo wiedziałam, że jeśli mama płacze to coś musiało się stać.
    - Julka i Łukasz mieli wypadek w Barcelonie – mama całkowicie się rozpłakała. – Tata już się pakuje.
    - O Boże – tylko tyle zdołałam powiedzieć w tamtej chwili. Czułam, jak potok łez spływa po moim policzku. Dawid od razu mnie przytulił. Wiedział, że właśnie tego potrzebowałam w tamtej chwili najbardziej. Po chwili doprowadziłam się jakoś do porządku.
    - Mamo, ale Ty też musisz tam jechać – spojrzałam na moją rodzicielkę przez łzy.
    - Nie mogę. Ktoś musi zostać z Tobą – widziałam, że bardzo chce tam jechać.
    - Ale mamo, Julia będzie Cię potrzebowała bardziej niż ja.
    - Przepraszam, że się wtrącam – powiedział Dawid niepewnie. – Myślę, że Karolina ma rację. Julia będzie pani potrzebowała., a ja myślę, że mam rozwiązanie tej sytuacji. Jeżeli się państwo zgodzą, mogę zamieszkać z Karoliną, na czas państwa nieobecności.
    - Dawid, jesteś genialny ! – pocałowałam go w policzek. – Mamo, Dawid ma rację. Damy sobie radę. Poza tym nie potrzebuję niańki, tylko kogoś do pomocy – zauważyłam, że mama zaczęła się wahać. Bardzo chciała być przy Julii. – Mamy przecież jeszcze panią Marię.
    - Moja mama też pomoże – dodał Dawid.
    - Poczekajcie chwilę – moja mama wyszła z pokoju. Wiedziałam, że mama się zgodzi, ale co z tatą ? Po tej ostatniej rozmowie, nie byłam pewna, czy się zgodzi. Po pięciu minutach moja mama wróciła.
    - Dobrze, zgadzamy się. My za chwilę wyjeżdżamy na lotnisko. Macie do swojej dyspozycji szofera oraz kartę kredytową – moja mam szybko doprowadziła się do porządku, aby ogarnąć ten chaos.
Już po chwili moi rodzice pakowali walizki do auta.
    - Wyściskajcie ich ode mnie – powiedziałam, żegnając się z mamą. Tata w tym czasie rozmawiał z Dawidem.
    - Bądź grzeczna – pożegnałam się z tatą.
Po chwili rodzice odjechali.
    - Karo
    - Słucham ? – z otępienia wyrwał mnie głos Dawida.
    - Muszę jechać po rzeczy do domu.
    - Ehem – byłam kompletnie nieobecna. – W kuchni powinien być pan Staszek, on Cię zawiezie – tylko tyle byłam w stanie z siebie wydusić. Dawid zaprowadził mnie do pokoju.
    - Dasz sobie radę ? – spytał z troską.
    - Jasne, jedź – wymusiłam uśmiech.
    - Wrócę najszybciej jak się da – pocałował mnie w czoło, po czym wyszedł.
Ja siedziałam i płakałam. Dlaczego to wszystko nas spotyka ? Czy mój wypadek nie wystarczył ? Czy to jakieś cholerne fatum ? Co jeszcze się wydarzy ? Byłam wściekła na los, za to wszystko co nas spotyka. Kiedy Dawid wrócił było po 22. A ja nadal siedziałam i płakałam. Nie umiałam poradzić sobie z tą sytuacją.
    - Już jestem. Hej Karolina – Dawid klęknął przed wózkiem. – Będzie dobrze. Zobaczysz – delikatnie ścierał kciukiem łzy z mojego policzka. – Twoja siostra jest tako samo silna jak Ty. Poradzi sobie. A Łukasz to mocny facet. Wyjdą z tego – jego dotyk, jego słowa były ukojeniem dla mojej duszy. Kiedy on mówił, że będzie dobrze, to musi tak być.
    - Dawid, dziękuję, że przy mnie jesteś – powiedziałam dotykając jego dłoni.
    - Zawsze będę – odpowiedział.


Ten dzień był strasznie męczący. Stwierdziłam, że umyję się i położę. Dawid w tym czasie rozpakowywał swoje rzeczy. Wzięłam odświeżający i długo prysznic. Na umyte i wytarte ciało założyłam majtki i koszulkę Dawida. Uwielbiałam ubierać jego koszulkę. Pachniała nim. Dawał mi poczucie bezpieczeństwa, którego tak bardzo potrzebowałam.
Dawid udał się do łazienki po mnie. Wrócił do pokoju po dwudziestu minutach z mokrymi włosami i w bokserkach.
    - No i czego się tak chwalisz tą klatą, co ? – musiałam się z nim trochę podroczyć.
    - Seksowny jestem co ? – zapytał, poruszając brwiami, co wywołało u mnie salwy śmiechu.
    - Jesteś niemożliwy. Dalej, chodź tu, bo mi zimno.
    - Już lecę – powiedział, po czym szybko wpakował się do łóżka. Poczułam jak mnie obejmuje. Przysunęłam się bliżej Niego i pocałowałam go.
    - Dawid ?
    - Tak kochanie ?
    - Co powiedział Ci mój ojciec ? – ta sprawa nurtowała mnie od wyjazdu rodziców.
    - No powiedział, że jeśli za dziewięć miesięcy zostanie dziadkiem to mi nogi z dupy powyrywa.
   - Co ?! – wyrwałam się z jego objęć.
   - Żartowałem – przytulił mnie znowu. – Mówił, że mam o Ciebie dbać – powiedział, całując mnie w czoło.
   - Ehem – nie byłam pewna, czy pierwsza wersja nie była tą prawdziwą. Stwierdziłam jednak, że ufam Dawidowi. On nie okłamałby mnie. – Kocham Cię – powiedziałam całując mojego Kownackiego.
  - Też Cię Kocham – odpowiedział tym samym.
Przytuliłam się do Niego, kładąc ręce na jego nagim torsie. Jego ciało było tak idealne. Był silny, umięśniony, co dawało mi poczucie bezpieczeństwa. Z charakteru był jednak opiekuńczy, troskliwy, czuły, delikatny, choć potrafił być też stanowczy. Trafiłam na swój ideał.
Myśląc o zaletach mojego Dawida, podążyłam w krainę Morfeusza, leżąc w jego ciepłych, silnych, lecz subtelnych ramionach…



                                         ____________________________________
Hej Kociaki !!!
Jak Wam się podoba taki tok wydarzeń ? 
Mam nadzieję, że mnie nie zlinczujecie, za te nieszczęścia :)

Ten rozdział jest ze specjalną dedykacją :
DLA MEGA SZALONEJ MARTY, KTÓRA CIĄGLE WE MNIE WIERZY I DAJE MI SIŁĘ DO DLASZEGO PISANIA
DZIĘKUJE CI <3 <3 <3

Życzę Wam miłego czytania :***
Szalona Fanatyczka 

poniedziałek, 11 sierpnia 2014

" Jasne, że będę spał ... "

   No to jutro wracam do domu. Nareszcie. Rodzice zrobili szybki remont podczas mojego pobytu w szpitalu. Przystosowali dom do mnie. Cieszę się z tego powodu, przynajmniej niektóre czynności będę mogła nadal sama wykonywać. Ostatnia noc w szpitalu. Nie śpię. Myślę, jak to będzie po moim powrocie do domu. Boję się, że Dawid nie będzie miał dla mnie tyle czasu, a ja tak bardzo go potrzebuję. Chociaż nie będę się martwić na zapas. Rozmyślałam jeszcze chwilę, a potem nawet nie wiem kiedy zasnęłam.


*** Następnego dnia ***
No to dzisiaj wracam do domu. Spakowałam się już i czekam na rodziców i Dawida. Dzisiaj jest 2 sierpnia, sobota. Strasznie długo leżałam w tym szpitalu. Teraz jednak chcę myśleć tylko o powrocie do domu. Za 2 tygodnie zaczynam rehabilitację. No to powalczymy z tym losem. Zobaczymy kto jest silniejszy. Gdy tak myślałam, do pokoju wszedł Dawid.
     - No cześć piękna – podszedł i pocałował mnie. – Jak Ci się podoba perspektywa powrotu do domu ?
     - No hej, no bardzo mi się podoba. Nareszcie do domu, powiem Ci, że już chyba nie pamiętam jak mój pokój wygląda – zaczęliśmy się śmiać razem z Dawidem.
     - No to sobie dzisiaj przypomnisz. Ale widzę, że humorek Ci dopisuje – usiadł obok mnie i objął mnie.
     - No dopisuje, dopisuje. Gdzie mama i tata ?
     - Poszli po twój wypis i skierowanie na rehabilitację.
     - Już przyszli – mama razem z tatą stanęli w drzwiach. – I co gotowa na powrót do domu ? –  mama była wyraźnie szczęśliwa z mojego powrotu.
     - Tak, proszę jeźdźmy już – naprawdę stęskniłam się za moim domem.
     - No to jedziemy – powiedział tata biorąc moje rzeczy. Dawid natomiast wiózł mnie na wózku, który kupili dla mnie rodzice. Zjechaliśmy windą i udaliśmy się w stronę auta. Tata zapakował torbę do bagażnika, a Dawid zapakował mnie do auta, po czym usiadł obok mnie.
     - No to czas na Twój wielki powrót – powiedział i złapał mnie za rękę. Ja oparłam głowę o jego ramię i zasnęłam.

    - Niespodzianka !!! – krzyknęli wszyscy, gdy Dawid wprowadzał mnie do domu.
    - Wy jesteście nie możliwi – powiedziałam z uśmiechem na twarzy. – Kto to wymyślił ? – spytałam.
     - Dawid – odpowiedziała moja siostra, Julia, która jako pierwsza podeszła mnie uściskać.
Potem po kolei ściskali mnie wszyscy. Łukasz, chłopak Julii, Marta, Dawid, chłopak Marty, tak wiem, mamy chłopaków o tym samym imieniu. Na końcu podeszła do mnie pani Maria. Dopóki jej nie zobaczyłam, nie zdawałam sobie sprawy z tego, jak bardzo się za nią stęskniła. Pani Maria właściwie mnie wychowywała, kiedy rodzice wyjeżdżali, a wyjeżdżali bardzo często.
     - Nareszcie jesteś w domu – mówiła ze łzami w oczach.
     - Bardzo się za panią stęskniłam – wyznałam szczerze.
Potem wszyscy długo siedzieliśmy razem i rozmawialiśmy. Było naprawdę super. Jednak zrobiło się późno i wszyscy zaczęli się zbierać. Oczywiście Dawid wychodził ostatni.
     - Jesteś niesamowity. Dziękuję Ci – powiedziałam całując mojego chłopaka.
     - Nie ma o czym mówić. Lecę, bo robi się późno. Jutro przyjadę. Kocham Cię – pocałował mnie i poszedł.
Muszę  przyznać, że poruszanie się na wózku po domu nie sprawiało mi większego problemu. Poprosiłam więc panią Marię, aby zamknęła drzwi na klucz, a ja wybrałam się do mojego pokoju. Kiedy mój tata zobaczył, że sama jadę do pokoju, prawie szału dostał.
    - Boże, Karolina, nie mogłaś mnie zawołać ?! Przecież zawiózłbym Cię do pokoju – powiedział podchodząc i biorąc mój wózek.
    - Ale tato ja sobie sama świetnie radzę. Nie potrzebuję, żeby ktoś obwoził mnie po domu. A poza tym nie chcę, żeby ktoś to robił. Chcę chociaż częściowo być samodzielna – jednak moje tłumaczenia nie docierały do mojego ojca.
    - Ale nie ma mowy, żebyś sama jeździła po domu. Zawsze masz kogoś wołać ! Zrozumiano ? – wiedziałam, że z tatą nie wygram.
    - Zrozumiano – odpowiedziałam, kiedy byliśmy już w moim pokoju. – A teraz wybacz, ale chcę się położyć.
    - To pomogę Ci położyć się na łóżku – mój tata był przewrażliwiony.
    - Tato poradzę sobie – ta jego nadopiekuńczość doprowadzała mnie do szału.
    - Nie dyskutuj – powiedział i położył mnie do łóżka. – Dobranoc, a jak będziesz czegoś potrzebowała to wołaj.
     - Dobranoc.
Tata zamknął drzwi, a ja przebrałam się w piżamę. Wzięłam mój telefon i napisałam smsa do Dawida : Dobranoc KOCHAM CIĘ :***
Na odpowiedź nie musiałam długo czekać.
     - Kolorowych snów, też CIĘ KOCHAM :***
Odczytałam wiadomość, po czym położyłam się i zasnęłam.

*** Następnego dnia ***
Julia wpadła do mojego pokoju jak oparzona. Wiedziałam, że moja starsza siostra jest szalona, ale nie sądziłam, że aż tak.
     - Karolina wstawaj !!! – krzyknęła mi do ucha, rzucając się na moje łóżko.
     - No cześć Julia, fajnie mi się spało, dzięki, że pytasz – powiedziałam ironicznie, ale ona nic sobie z tego nie robiła.
     - Mam wiadomość. Jutro wyjeżdżam z Łukaszem do Barcelony !!! I on chyba mi się tam oświadczy !!!
     - No siostra to szalejesz – powiedziałam, ciesząc się razem z nią.
     - I mam do Ciebie prośbę – zrobiła maślane oczy.
     - Tak możesz pożyczyć moją walizkę i kilka ciuchów – od razu wiedziałam o co jej chodzi.
     - Kocham Cię siostra – krzyknęła po czym otworzyła moją szafę i zabrała z niej kilka ciuszków, które spakowała do walizki.
     - Leć już, bo się musisz spakować – pogoniłam ją, a ona pocałowała mnie w policzek i tyle ją widziałam.
 Ubrałam się i właśnie chciałam się przesiąść na wózek, gdy do mojego pokoju wpadł tata.
     - Dlaczego mnie nie zawołałaś ? – był oburzony.
     - Bo poradzę sobie bez Ciebie tato – protestowałam, lecz on posadził mnie na wózku.
     - Masz mnie wołać i tyle – powiedział, po czym zawiózł mnie na śniadanie do jadalni.
     - Dzień dobry – powiedziałam do pani Marii.
     - Dzień dobry, Karolino – uśmiechnęła się do mnie. – Co życzysz sobie na śniadanie?
Nie zdążyłam odpowiedzieć, bo do jadalni wszedł Kownacki.
     - Dzień dobry. Cześć piękna- podszedł do mnie. – Jak się spało?
     - Cześć, świetnie mi się spało – odpowiedziałam całując mojego chłopaka. – Zjesz ze mną śniadanie ?
     - Jasne, a co jemy ? – ach ten Dawid.
     - Może tosty ? - spytałam go.
     - Bardzo chętnie.
     - No to biorę się za tosty – pani Maria z uśmiechem przygotowała nam śniadanie.
     - Pójdziemy później na spacer ? – zapytałam Dawida.
     - Jasne, że pójdziemy – uśmiechnął się do mnie.
Kiedy zjedliśmy śniadanie poszliśmy na spacer. Udaliśmy się nad jezioro, nad którym siedzieliśmy ponad 4 godziny. Kiedy wróciliśmy, poszliśmy do mojego pokoju i oglądaliśmy film. Dawid włączył jakoś komedię i uśmialiśmy się do łez. Później rozmawialiśmy do wieczora. Boże jak ja uwielbiałam z nim rozmawiać. Tematy nigdy nam się nie kończyły. Stwierdziliśmy, że Dawid zostanie na noc. Nie chciałam, żeby tłukł się po nocy. Chciałam, żeby nocował u mnie. Tata się zgodził, a Dawid miał spać na kanapie w moim pokoju.
     - Mam do Ciebie prośbę – powiedziałam niepewnie zanim się położyliśmy.
     - O co chodzi ? – podszedł do mnie uśmiechając się.
     - Mogę spać w twojej koszulce ? – zapytałam.
     - Jasne, że możesz - powiedział, po czym wyciągnął z torby jedną z tych jego ogromnych koszulek i podał mi. Założyłam ją i położyliśmy się, Dawid na kanapie, a ja w łóżku i od razu zasnęliśmy. Miałam nadzieję, że prześpię tę noc. Niestety w nocy śnił się ten koszmar co zawsze. Wypadek. Obudziłam się z krzykiem.
     - Hej, już dobrze, jesteś bezpieczna – mówił do mnie przytulając mnie.
     - Będziesz spał ze mną ?

     - Jasne, że będę spał – uśmiechnął się do mnie, po czym wszedł do łóżka. Wtuliłam się w niego i nawet nie pamiętam kiedy zasnęłam….


                                                         __________________________________
No to wracamy :)
Mam nadzieję, że spodoba Wam się nowy rozdział :)
Przepraszam, że nie było mnie tak długo, ale moja weny wyjechała na wakacje :/

Ten rozdział chcę zadedykować moim dwóm przyjaciółkom : Magdzie i Marcie :***
Dziękując, że pomogły mi wrócić na bloga :)
Dziewczyny bez Was najprawdopodobniej zawiesiłabym bloga :/ 
Dziekuję :)

Chcę również podziękować : Kolorowej Bieli, Kamoncikowej Kali, Lulu Julicie oraz Julce :* 
Za wszystkie komentarze :*** 
Dziękuję Wam :***

Wczoraj mecz Lechia 1: 2 Lech 
Wygrywamy, dzieki Tomkowi Kędziorze i Łukaszowi Teodorczykowi 
Dzięki chłopaki :***
 Sędzia nie uznał gola Dawida :/ Ma szczęście, że go nie dorwałam :3
  
Specjalnie dla Was zdjęcia bohaterów meczu :***
Szalona Fanatyczka 




środa, 30 lipca 2014

" Pierwszy raz od wypadku pomyślałam, że jeszcze będę chodzić... "

     I kolejny dzień spędzony w szpitalu. Najchętniej wróciłabym do domu. Wszyscy mnie odwiedzają i życzą zdrowia. Nienawidzę tych życzliwych wizyt. Wszystkim jest tak bardzo przykro, lecz co to zmienia ? Nic. Z każdym dniem czuję się coraz bardziej beznadziejna. Czuję, że już nigdy nie stanę na nogi. Przeraża mnie ta wizja przyszłości. Czuję się samotna. Dawid poleciał do Estonii na eliminacje Ligi Europejskiej. Cieszę się z tego powodu. Cieszę się, że Dawid robi to co kocha. Bardzo brakuje mi jego obecności i wsparcia, jednak wiem, że dobrze, iż pojechał. On ma swoje życie, karierę, mecze, Lecha. Coraz częściej myślę, że Dawid poświęca mi za dużo czasu. Chciałam nawet zerwać z nim dla jego dobra, lecz każda podjęta przeze mnie próba była nie udana. Dawid nie chce naszego rozstania. Kocham go, ale boję się, że on jest ze mną z wdzięczności. Bo co taki chłopak jak on może widzieć w kalece ? No właśnie nic. Biję się z myślami. Z jednej strony kocham Dawida i nie wiem jakby wyglądało moje życie bez Niego, ale z drugiej strony, ja nie mogę niszczyć jego życia. Nie oczekuję od Kownackiego niczego, w zamian za tę sytuację. Mimo wszystko nie żałuję, że udało mi się uchronić mojego chłopaka przed niebezpieczeństwem. Nigdy nie będę tego żałowała. To była dobra decyzja. Wszystkie najpiękniejsze chwile w moim życiu przeżyłam właśnie z Nim. Mimo, że tak krótko jesteśmy razem, czuję, że z Dawidem mogłabym spędzić resztę życia. On daje mi miłość i poczucie bezpieczeństwa. Kocham go. Ale nie mogę zmarnować mu życia. Muszę coś wymyślić, żeby nie marnował ze mną więcej czasu. I tak już za dużo go zmarnował… 




     Wszystkie moje przemyślenia przerwała osoba wchodząca do mojego szpitalnego pokoju. Kiedy spojrzałam w stronę drzwi, nie wierzyłam własnym oczom. W stronę mojego łóżka zmierzał Konrad. Niósł bukiet czerwonych róż i pudełko czekoladek.
     - Cześć.
     - Skąd się tu wziąłeś ?! Nie powinieneś siedzieć teraz w więzieniu ?! – byłam tak zszokowana, że nie wiedziałam, jak zareagować.
     - Tata wpłacił kaucję. To dla Ciebie – mówił podając mi kwiaty i czekoladki.
     - Nie chcę nic od Ciebie. Zabierz to. Po co tu w ogóle przyszedłeś ? – nie sądziłam, że będzie miał czelność dawać mi te głupie prezenty. Miałam wrażenie, że myślał, że to załatwi sprawę. Pomylił się, to nie załatwi sprawy.
     - Przyszedłem przeprosić… Karolina… Wtedy za kółkiem… To nie byłem ja… Zanim wsiadłem, wziąłem amfetaminę… Błagam Cię wybacz mi… Byłam zazdrosny…. Ja nadal Cię kocham… Proszę cię wybacz mi – Konrad płakał, ale jego łzy nie robiły na mnie wrażenia.
     - I co liczysz na wybaczenie ? A może czekasz, że rzucę Ci się na szyję ? Wiesz, nie zrobię tego. Bo już nigdy nie będę chodzić ! Przez twój idiotyzm. Może kupić Ci amfetaminę ? Zrobiłeś ze mnie kalekę ! Nienawidzę Cię ! Ale nienawidzę Cię, nie dlatego, że zrobiłeś ze mnie kalekę, nienawidzę Cię, bo chciałeś zrobić to Dawidowi. Chciałeś skrzywdzić najważniejszą osobę w moim życiu ! Jeśli myślisz, że Ci wybaczę, to grubo się mylisz ! – byłam wściekła, ale łzy mimowolnie spływały mi po twarzy.
    
 Nagle do pokoju wszedł Dawid.
     - Ty gnoju ! Wypierdalaj stąd !!! – Dawid chwycił Konrada za koszulę i wyrzucił z pokoju. – I niech Cię tu więcej nie widzę !!!   Karolina, spokojnie, już go tu nie ma – Dawid usiadł na moim łóżku i ujął moją twarz w dłonie. – Już dobrze. Nie płacz. Jestem tu, przy Tobie. Obiecuję, że on już nigdy nie zrobi Ci krzywdy – Dawid delikatnie mnie pocałował. Schylił się tak, że nasze czoła się dotykały.
     - Spójrz mi w oczy. Czy on cos Ci zrobił ? – błysk w oczach Kownackiego był niebezpieczny.
    - Nie, przyszedł przeprosić i wytłumaczyć – fakt o wyznanej miłości wolałam pominąć. Nie chciałam rozlewu krwi.
    - Dobrze. Już wszystko jest dobrze. Nie bój się.
     - Przy Tobie nie boję się niczego – moje wyznanie było w pełni szczere. Przytuliłam się do Dawida. Wdychałam ten jego znajomy zapach, który zawsze kojarzył mi się z poczuciem bezpieczeństwa.  Podniosłam głowę.
    - Dawid, muszę Cię o coś zapytać – spojrzałam w jego brązowe oczy.
    - To pytaj.
    - Czy Ty jesteś ze mną z litości lub wdzięczności ? Bo jeśli tak, to zrozumiem, jeśli odejdziesz.
    - Karolina, głuptasie. Jestem z Tobą z miłości, a nie z litości. Kocham Cię i nie pozwolę, by ktokolwiek Cię skrzywdził. Nie zostawię Cię, bo nie umiem bez Ciebie żyć. Jesteś dla mnie najważniejsza – pocałował mnie.
    - Ale za co mnie kochasz ? Przecież jestem zwykłą dziewczyną. To znaczy byłam. Teraz jestem kaleką – pomimo, iż próbowałam powstrzymać łzy, jedna spłynęła mi po twarzy.
    - Hej, nie płacz – Dawid otarł mi łzę. – Kocham Cię, za to, że jesteś taka niezwykła. Za to, że jesteś taka piękna, za twój charakter, za twój uśmiech, który roztopiłby nawet serce z kamienia. Kocham Cię za twoją siłę, za to, że zawsze mnie zaskakujesz. Kocham Cię za wszystko. Kocham Cię za to, że jesteś. A i jeszcze jedno. Nie jesteś kaleką. Będziesz chodzić, choćbym miał Cię do tego zmusić – uśmiechnął się do mnie.
    - Czym ja sobie zasłużyłam na takiego chłopaka ?
    - Nie wiem właśnie – pocałował mnie w czubek głowy. – Zimą pojedziemy na wakacje. Będzie wspaniale. Zobaczysz. Będziemy tak szaleć, że zabraknie nam pieniędzy. A właśnie mam coś dla Ciebie – z kieszeni wyjął małe pudełeczko. Otworzył je, a w środku był naszyjnik z sercem. – Dla mojego serca. Z białego złota, tak pięknego jak Ty. Założę Ci go.
    - Dawid, poczekaj. Ja nie mogę przyjąć od Ciebie tak drogiego prezentu – wystarczyło, że rzuciłam okiem i już wiedziałam, że naszyjnik był bardzo drogi.
    - Przestań. Uwierz, że stać mnie na taki prezent. Przyjmij go, proszę – zrobił minę szczeniaka i nie mogłam mu odmówić. Założył mi go.
    - Jest piękny. Dziękuję – zaczęliśmy się całować. Dawid trzymał ręce na mojej talii, a ja trzymałam ręce na jego torsie. Po dłuższej chwili oderwaliśmy się od siebie.
    - No i jak pani Kownacka ? Dobrze całuję ? – zrobił minę zapatrzonego w siebie playboya.
    - Nie wiem, chyba będziemy musieli to powtórzyć – uśmiechnęłam się zalotnie do mojego chłopaka.
    - Skoro nalegasz – powiedział i znowu mnie pocałował. Uwielbiałam, gdy mnie całował. Nie robił tego napastliwie, ale namiętnie. Jego usta były zawsze takie ciepłe.
Potem leżeliśmy i Dawid opowiadał mi o wyjeździe.
Kiedy wyszedł wieczorem, pielęgniarka przyszła zrobić mi zastrzyk.
    - Fajnego masz tego chłopaka – powiedziała, uśmiechając się.
    - Wiem. Lepszego nie mogłam znaleźć – powiedziałam i pomyślałam, że dla Niego będę walczyć.
   
    Pierwszy raz od wypadku pomyślałam, że jeszcze będę chodzić… 




                                 ___________________________________________
Hej Kochani !!!
Dziękuję Wam za te 700 wyświetleń !!!
Jesteście najlepsi !!! 
Dziękuję Wam !!!
Bez Was nie byłoby mojego bloga !!!


No to Wielki Powrót Konrada 
Mam nadzieję, że mnie nie zamordujecie za to ;)


Pozdrawiam Was i życzę miłego czytania :) 

Szalona Fanatyczka


Ps : Dawid Kownacki i Łukasz Teodorczyk nie będą grali w meczu Lecha z FC Stjarnan, z powodu drobnych problemów zdrowotynych :(
Panom życzmy szybkiego powrotu do zdrowia :)


niedziela, 20 lipca 2014

" Kocham Cię, ale kochać, to także pozwolić odejść... "

   Szłam sobie drogą z Dawidem. Szliśmy nad jezioro. Byłam taka szczęśliwa. Kolejny dzień spędzony z moim chłopakiem. O takim chłopaku jak Dawid, to nawet nie marzyłam. Zawsze sądziłam, że nie ma ideałów. Jednak, gdy poznałam Dawida, stwierdziłam, że on jest ideałem. Mega przystojny, wysoki, o tak brązowych oczach. A do tego empatyczny, opiekuńczy, kochający. Każda chwila spędzona z nim była dla mnie jedną z najpiękniejszych chwil w życiu.
   - To sobie dzisiaj po pływamy – Kownacki objął mnie czule.
   - Ależ oczywiście po to idziemy nad jezioro. No chyba, że nie umiesz pływać – uwielbiałam droczyć się z nim.
   - Czy Ty sądzisz, że ja mogę czegoś nie umieć ? Ranisz – udawał smutnego.
   - Ależ panie Kownacki, przecież oboje wiemy, że Ty to wszystko potrafisz. Mogę Cię jakoś przeprosić ? – dobrze wiedziałam jak go przeprosić.
   - Po proszę całusa – schylił się do mnie.
   - A co jeśli nie będzie całusa ? – musiałam go jeszcze trochę podrażnić.

   - To nie będzie zgody – nadal udawał obrażonego.
   - No dobrze – powiedziałam i pocałowałam mojego chłopaka. – I co takie przeprosiny Ci wystarczą ?
   - A może byś tak jeszcze troszkę mnie przeprosiła ?
   - Oj, ale aż tak obrażony nie byłeś – powiedziałam, ale pocałowałam mojego chłopaka drugi raz.
    - No dobrze, już się nie gniewam – teraz Dawid był już uśmiechnięty.
    Wtedy usłyszałam rozpędzony samochód Konrada. I się obudziłam. Znów szpital, diagnoza i leki. Znów koszmar nazwany życiem. I znów jedyny pozytyw. Dawid siedzący przy łóżku.
   - Hej, znów śnił Ci się wypadek ? – pytał, gładząc delikatnie moje włosy.
   - Tak. Czy ten koszmar nigdy się nie skończy ? – moja wytrzymałość sięgała już granic.
   - Skończy się. Zobaczysz. I znowu będziemy spacerować wieczorami. I będzie tak jak dawniej – Dawid był pewny swoich słów, ale ja nie byłam tego taka pewna.
   - Dawid, chcę, żebyś znalazł sobie porządną, ładną, chodzącą dziewczyną, którą będziesz mógł się chwalić. Nie chcę, żebyś był ze mną z litości. Kocham Cię, ale kochać, to także pozwolić odejść. Nie mogę wymagać, byś był ze mną. Zrozumiem i chcę żebyś odszedł – myślałam o tym długo i wiedziałam, że podjęłam dobrą decyzję.
   - Karolina, przestań ! Rozumiesz ? Mnie się tak łatwo nie pozbędziesz. Kocham Cię i wypadek nic tu nie zmienia. I będziesz chodzić. Uwierz w siebie. Będzie dobrze. Razem przez to przejdziemy. I możesz mnie wyrzucić drzwiami, a wejdę oknem. Nie odejdę nigdy – usiadł bliżej mnie.  – Mam coś dla Ciebie – podniósł lewy rękaw. – Ten tatuaż jest dla Ciebie, żebyś zawsze zapamiętała te słowa i nigdy się nie poddawała – nad lewym nadgarstkiem Dawida widniał tatuaż.  - Life is a struggle. Życie jest walką. Jeśli kiedykolwiek o tym zapomnisz, to ja wtedy pokaże Ci ten tatuaż. Dla Ciebie zrobiłbym wszystko. Kocham Cię i nigdy nie pozwolę Ci o tym zapomnieć – Dawid pocałował mnie.
   - Ale musisz mi coś obiecać – powiedziałam, gdy skończyliśmy się całować.
   - Dla Ciebie wszystko – Dawid patrzył mi prosto w oczy.
   - Że jeśli ta sytuacja Cię przerośnie to powiesz mi to i odejdziesz.
   - Ale mnie to nie przerośnie. Kocham Cię i nie przestanę – w jego słowach dało się słyszeć determinację.
  - Ale musisz mi to obiecać – ja też byłam zdeterminowana.
  - Dobrze. Obiecuję. Będzie jak sobie życzy pani Kownacka – ten tekst zawsze poprawiał mi humor.
   - Ty to wiesz jak poprawić mi humor  - powiedziałam, a potem spędziłam cudowny dzień ze swoim chłopakiem, pomimo tego, że nadal leżałam w szpitalu… 
                        _______________________________________________
Hej Misiaki !!!
No to pomyślałam, że historia tatuażu by się przydała :)

Pomysł ze snem zaczerpnęłam od Kolorowej Bieli :)
Mam nadzieję, że się nie obrazi :)
Zajrzyjcie także na jej bloga : http://footballismydope.blogspot.com/

Lech dzisiaj wygrał z Paistem Gliwice 4:0 !!!
3 bramki strzelił Vojo Ubiparip  i jedną Dawid Kownacki !!!
Cieszymy się !!!

Mam dla Was kilka zdjęć Dawida z dzisiejszego meczu : 
Pozdrawiam i życzę miłego czytania :***

Szalona Fanatyczka 


czwartek, 17 lipca 2014

" Razem przez to przejdziemy "

   Karolina
    Obudziłam się i zobaczyłam najcudowniejszy obraz, jaki mogłam zobaczyć. Wiedziałam, że Dawid był przy mnie wczoraj, jak wybudziłam się po operacji, ale zamieniliśmy tylko kilka słów. Był bardzo słaba. Teraz też byłam słaba, ale ujrzany widok od razu dodał mi sił.
Dawid spał, trzymając mnie za rękę. Wiedziałam, że był przy mnie cały czas. Boże, jak ja bardzo go kocham. Nie było dla mnie piękniejszego widoku, niż widok śpiącego Dawida. Był tak śliczny gdy spał. Dziękowałam Bogu, że udało mi się uchronić go przed niebezpieczeństwem. Był całym moim światem i nie mogłam pozwolić, by stała mu się krzywda. W momencie wypadku myślałam tylko o nim. Wiedziałam, że nie mogę pozwolić, by głupi wybryk Konrada zniszczył karierę Dawida. Nagle Dawid się obudził.
   - Nie śpisz już ? – zapytał wstając i całując mnie delikatnie w czoło.
   - Nie śpię. Ile mogę spać ? – szczerze się uśmiechałam do mojego chłopaka.
   - No to musimy pogadać – mówiąc to, stał się bardzo poważny.
   - No to gadajmy – wystraszyłam się tej powagi.
   - Dlaczego to zrobiłaś ? Dlaczego zaryzykowałaś życie, żeby mnie odepchnąć ? Powinnaś była się mną zasłonić – jego wzrok był bardzo smutny.
   - Bo Cię Kocham po prostu. Nie mogłam pozwolić, żeby coś Ci się stało. To była by moja wina, gdyby coś Ci się stało. A poza tym nie mogłam pozwolić, żeby Konrad zniszczył twoją karierę – do oczu napływały mi łzy.
    - Ale ja nie wybaczył bym sobie gdyby coś Ci się stało. Kocham Cię i nie potrafię żyć bez Ciebie. Tylko Ty jesteś mi potrzebna do szczęścia. Nie kariera, tylko Ty jesteś miłością mojego życia – po policzkach Dawida spływały łzy.
    - Już dobrze, wszystko okej próbowałam usiąść i wtedy dopiero zauważyłam, że nie czuję nóg. – Dobra, coś nie jest dobrze.
   - Co się dzieje ? – Dawid bardzo się zmartwił.
   - Nie mam czucia w nogach – mówiłam spokojnie. – To pewnie jakieś komplikacje po operacyjne.
   - Pójdę po lekarza – Dawid chyba wiedział coś, o czym ja nie miałam pojęcia.


   Lekarz przyszedł bardzo szybko. Zbadał mnie po czym przekazał mi wiadomość.
   - Niestety, ale ma pani bardzo poważny uraz kręgosłupa. Nie będę owijał w bawełnę, nie mam pewności, czy kiedykolwiek stanie pani na nogi.
   Dobrze, że rodzice i Dawid przy mnie byli.
   - Ale to nie możliwe – rozpłakałam się jak małe dziecko. Dawid przytulił mnie.
   - Nie płacz, to jeszcze nic pewnego. Razem przez to przejdziemy – pocieszał mnie, lecz to nie pomagało.
    - Wyjdźcie proszę – powiedziałam to , chcąc zostać zupełnie sama. Lecz Dawid został.
    - Nie możemy się poddawać. Razem damy radę – pocieszał mnie.
   - Tak ? A widziałeś kiedyś piłkarza z dziewczyną na wózku ? – byłam rozgoryczona.
   - Nie będziesz jeździć na wózku ! A nawet jeśli to będę pierwszym piłkarzem, który ma tak wspaniałą dziewczynę – Dawid usiadł na moim łóżku. – Spójrz mi w oczy Karolina, Kocham Cię i nic tego nie zmieni.
   - Ale naprawdę chciałbyś być ze mną mimo wszystko ? Na wózku już nie będę taka dziewczęca, potrafiłbyś dotknąć dziewczynę na wózku ?
   - Phi, żeby tylko dotknąć. Będę Cię nosić na rękach, bo jesteś moim skarbem. Kocham Cię.
   - Też Cię Kocham i przepraszam.
   - Nie masz za co. Rozumiem Cię – mówiąc to Dawid zbliżył się do mnie. – Kocham Cię – powiedział i pocałował mnie tak namiętnie, jak jeszcze nigdy przedtem…
                                   ___________________________________________
Hej Kociaki !!!
To teraz wracamy do Karoliny :)
Taka wena była, mam nadzieję, że mnie nie zlinczujecie :D


Lech przegrał 1:0  :(
Ale dumni po wygranej, wierni po porażce :)
Trzymam kciuki i wierzę w wygraną w rewanżu :D
  

Pozdrawiam Was serdecznie i całuję :*** 
Szalona Fanatyczka