niedziela, 20 lipca 2014

" Kocham Cię, ale kochać, to także pozwolić odejść... "

   Szłam sobie drogą z Dawidem. Szliśmy nad jezioro. Byłam taka szczęśliwa. Kolejny dzień spędzony z moim chłopakiem. O takim chłopaku jak Dawid, to nawet nie marzyłam. Zawsze sądziłam, że nie ma ideałów. Jednak, gdy poznałam Dawida, stwierdziłam, że on jest ideałem. Mega przystojny, wysoki, o tak brązowych oczach. A do tego empatyczny, opiekuńczy, kochający. Każda chwila spędzona z nim była dla mnie jedną z najpiękniejszych chwil w życiu.
   - To sobie dzisiaj po pływamy – Kownacki objął mnie czule.
   - Ależ oczywiście po to idziemy nad jezioro. No chyba, że nie umiesz pływać – uwielbiałam droczyć się z nim.
   - Czy Ty sądzisz, że ja mogę czegoś nie umieć ? Ranisz – udawał smutnego.
   - Ależ panie Kownacki, przecież oboje wiemy, że Ty to wszystko potrafisz. Mogę Cię jakoś przeprosić ? – dobrze wiedziałam jak go przeprosić.
   - Po proszę całusa – schylił się do mnie.
   - A co jeśli nie będzie całusa ? – musiałam go jeszcze trochę podrażnić.

   - To nie będzie zgody – nadal udawał obrażonego.
   - No dobrze – powiedziałam i pocałowałam mojego chłopaka. – I co takie przeprosiny Ci wystarczą ?
   - A może byś tak jeszcze troszkę mnie przeprosiła ?
   - Oj, ale aż tak obrażony nie byłeś – powiedziałam, ale pocałowałam mojego chłopaka drugi raz.
    - No dobrze, już się nie gniewam – teraz Dawid był już uśmiechnięty.
    Wtedy usłyszałam rozpędzony samochód Konrada. I się obudziłam. Znów szpital, diagnoza i leki. Znów koszmar nazwany życiem. I znów jedyny pozytyw. Dawid siedzący przy łóżku.
   - Hej, znów śnił Ci się wypadek ? – pytał, gładząc delikatnie moje włosy.
   - Tak. Czy ten koszmar nigdy się nie skończy ? – moja wytrzymałość sięgała już granic.
   - Skończy się. Zobaczysz. I znowu będziemy spacerować wieczorami. I będzie tak jak dawniej – Dawid był pewny swoich słów, ale ja nie byłam tego taka pewna.
   - Dawid, chcę, żebyś znalazł sobie porządną, ładną, chodzącą dziewczyną, którą będziesz mógł się chwalić. Nie chcę, żebyś był ze mną z litości. Kocham Cię, ale kochać, to także pozwolić odejść. Nie mogę wymagać, byś był ze mną. Zrozumiem i chcę żebyś odszedł – myślałam o tym długo i wiedziałam, że podjęłam dobrą decyzję.
   - Karolina, przestań ! Rozumiesz ? Mnie się tak łatwo nie pozbędziesz. Kocham Cię i wypadek nic tu nie zmienia. I będziesz chodzić. Uwierz w siebie. Będzie dobrze. Razem przez to przejdziemy. I możesz mnie wyrzucić drzwiami, a wejdę oknem. Nie odejdę nigdy – usiadł bliżej mnie.  – Mam coś dla Ciebie – podniósł lewy rękaw. – Ten tatuaż jest dla Ciebie, żebyś zawsze zapamiętała te słowa i nigdy się nie poddawała – nad lewym nadgarstkiem Dawida widniał tatuaż.  - Life is a struggle. Życie jest walką. Jeśli kiedykolwiek o tym zapomnisz, to ja wtedy pokaże Ci ten tatuaż. Dla Ciebie zrobiłbym wszystko. Kocham Cię i nigdy nie pozwolę Ci o tym zapomnieć – Dawid pocałował mnie.
   - Ale musisz mi coś obiecać – powiedziałam, gdy skończyliśmy się całować.
   - Dla Ciebie wszystko – Dawid patrzył mi prosto w oczy.
   - Że jeśli ta sytuacja Cię przerośnie to powiesz mi to i odejdziesz.
   - Ale mnie to nie przerośnie. Kocham Cię i nie przestanę – w jego słowach dało się słyszeć determinację.
  - Ale musisz mi to obiecać – ja też byłam zdeterminowana.
  - Dobrze. Obiecuję. Będzie jak sobie życzy pani Kownacka – ten tekst zawsze poprawiał mi humor.
   - Ty to wiesz jak poprawić mi humor  - powiedziałam, a potem spędziłam cudowny dzień ze swoim chłopakiem, pomimo tego, że nadal leżałam w szpitalu… 
                        _______________________________________________
Hej Misiaki !!!
No to pomyślałam, że historia tatuażu by się przydała :)

Pomysł ze snem zaczerpnęłam od Kolorowej Bieli :)
Mam nadzieję, że się nie obrazi :)
Zajrzyjcie także na jej bloga : http://footballismydope.blogspot.com/

Lech dzisiaj wygrał z Paistem Gliwice 4:0 !!!
3 bramki strzelił Vojo Ubiparip  i jedną Dawid Kownacki !!!
Cieszymy się !!!

Mam dla Was kilka zdjęć Dawida z dzisiejszego meczu : 
Pozdrawiam i życzę miłego czytania :***

Szalona Fanatyczka 


czwartek, 17 lipca 2014

" Razem przez to przejdziemy "

   Karolina
    Obudziłam się i zobaczyłam najcudowniejszy obraz, jaki mogłam zobaczyć. Wiedziałam, że Dawid był przy mnie wczoraj, jak wybudziłam się po operacji, ale zamieniliśmy tylko kilka słów. Był bardzo słaba. Teraz też byłam słaba, ale ujrzany widok od razu dodał mi sił.
Dawid spał, trzymając mnie za rękę. Wiedziałam, że był przy mnie cały czas. Boże, jak ja bardzo go kocham. Nie było dla mnie piękniejszego widoku, niż widok śpiącego Dawida. Był tak śliczny gdy spał. Dziękowałam Bogu, że udało mi się uchronić go przed niebezpieczeństwem. Był całym moim światem i nie mogłam pozwolić, by stała mu się krzywda. W momencie wypadku myślałam tylko o nim. Wiedziałam, że nie mogę pozwolić, by głupi wybryk Konrada zniszczył karierę Dawida. Nagle Dawid się obudził.
   - Nie śpisz już ? – zapytał wstając i całując mnie delikatnie w czoło.
   - Nie śpię. Ile mogę spać ? – szczerze się uśmiechałam do mojego chłopaka.
   - No to musimy pogadać – mówiąc to, stał się bardzo poważny.
   - No to gadajmy – wystraszyłam się tej powagi.
   - Dlaczego to zrobiłaś ? Dlaczego zaryzykowałaś życie, żeby mnie odepchnąć ? Powinnaś była się mną zasłonić – jego wzrok był bardzo smutny.
   - Bo Cię Kocham po prostu. Nie mogłam pozwolić, żeby coś Ci się stało. To była by moja wina, gdyby coś Ci się stało. A poza tym nie mogłam pozwolić, żeby Konrad zniszczył twoją karierę – do oczu napływały mi łzy.
    - Ale ja nie wybaczył bym sobie gdyby coś Ci się stało. Kocham Cię i nie potrafię żyć bez Ciebie. Tylko Ty jesteś mi potrzebna do szczęścia. Nie kariera, tylko Ty jesteś miłością mojego życia – po policzkach Dawida spływały łzy.
    - Już dobrze, wszystko okej próbowałam usiąść i wtedy dopiero zauważyłam, że nie czuję nóg. – Dobra, coś nie jest dobrze.
   - Co się dzieje ? – Dawid bardzo się zmartwił.
   - Nie mam czucia w nogach – mówiłam spokojnie. – To pewnie jakieś komplikacje po operacyjne.
   - Pójdę po lekarza – Dawid chyba wiedział coś, o czym ja nie miałam pojęcia.


   Lekarz przyszedł bardzo szybko. Zbadał mnie po czym przekazał mi wiadomość.
   - Niestety, ale ma pani bardzo poważny uraz kręgosłupa. Nie będę owijał w bawełnę, nie mam pewności, czy kiedykolwiek stanie pani na nogi.
   Dobrze, że rodzice i Dawid przy mnie byli.
   - Ale to nie możliwe – rozpłakałam się jak małe dziecko. Dawid przytulił mnie.
   - Nie płacz, to jeszcze nic pewnego. Razem przez to przejdziemy – pocieszał mnie, lecz to nie pomagało.
    - Wyjdźcie proszę – powiedziałam to , chcąc zostać zupełnie sama. Lecz Dawid został.
    - Nie możemy się poddawać. Razem damy radę – pocieszał mnie.
   - Tak ? A widziałeś kiedyś piłkarza z dziewczyną na wózku ? – byłam rozgoryczona.
   - Nie będziesz jeździć na wózku ! A nawet jeśli to będę pierwszym piłkarzem, który ma tak wspaniałą dziewczynę – Dawid usiadł na moim łóżku. – Spójrz mi w oczy Karolina, Kocham Cię i nic tego nie zmieni.
   - Ale naprawdę chciałbyś być ze mną mimo wszystko ? Na wózku już nie będę taka dziewczęca, potrafiłbyś dotknąć dziewczynę na wózku ?
   - Phi, żeby tylko dotknąć. Będę Cię nosić na rękach, bo jesteś moim skarbem. Kocham Cię.
   - Też Cię Kocham i przepraszam.
   - Nie masz za co. Rozumiem Cię – mówiąc to Dawid zbliżył się do mnie. – Kocham Cię – powiedział i pocałował mnie tak namiętnie, jak jeszcze nigdy przedtem…
                                   ___________________________________________
Hej Kociaki !!!
To teraz wracamy do Karoliny :)
Taka wena była, mam nadzieję, że mnie nie zlinczujecie :D


Lech przegrał 1:0  :(
Ale dumni po wygranej, wierni po porażce :)
Trzymam kciuki i wierzę w wygraną w rewanżu :D
  

Pozdrawiam Was serdecznie i całuję :*** 
Szalona Fanatyczka 

 

poniedziałek, 14 lipca 2014

" Teraz czułem, że musi być tylko lepiej... "

   Patrzyłem, jak lekarze reanimują Karolinę i bałem się. Pierwszy raz w życiu tak się bałem. Bałem się, że Karolina umrze. Bałem się, że już się nie obudzi, że nigdy już nie spojrzę w jej błękitne oczy, że nigdy więcej nie pocałuję i nie przytulę mojej dziewczyny. Ona jest dla mnie wszystkim. Marta stała obok mnie płacząc tak jak ja. W pewnym momencie lekarze uspokoili się, a aparatura znów pokazała bicie serca. Wtedy popłakałem się jeszcze bardziej. Czułem, że Karolina się nie podda i będzie walczyć. Będziemy walczyć. Razem.
   - Co z nią ? – spytałem wychodzącego z sali lekarza ocierając łzy.
   - Stan się ustabilizował. Teraz już powinno być dobrze. Zmieniliśmy podawane leki. Serce stanęło na chwilę, lecz udało nam się przywrócić jego pracę. Proszę być dobrej myśli – lekarz poklepał mnie po ramieniu po czym udał się do swojego gabinetu.
   - Zadzwonię do państwa Kowalskich – Marta wyjęła telefon z torebki.
   - Tylko uspokój ich, że już wszystko okej – dziwiłem się, że mój głos był taki opanowany.

W środku byłem roztrzęsiony. Wiedziałem, że jeśli Karolina nie przeżyje to ja sobie tego nie wybaczę.
   - Powinienem był coś zrobić ! – uderzyłem pięścią w ścianę.
   - Nie obwiniaj się, nic nie mogłeś zrobić. Zawsze wszystko było pod dyktando Karoliny i zawsze tak będzie. Jeśli ona podejmie jakąś decyzję, to z nią nie wygrasz – Marta mówiła to z uśmiechem na twarzy. – Pamiętam, jak byłyśmy małe i znalazłyśmy psa. Karolina tak się uparła, że jej rodzice musieli pozwolić jej zabrać go do domu. Ona jest silna. Jest silniejsza, niż nam się wydaje i poradzi sobie, ona ze wszystkim sobie radzi – Marta była pewna swoich słów w stu procentach.
   - Dzwoniłaś do rodziców Karoliny ?
   - Tak, dzwoniłam, zaraz przyjadą.
   - Dobrze. Jak przyjadą, to ja na chwilę wyjdę, ale tylko na chwilę. Mam ważną sprawę do załatwienia. Obiecaj mi, że jeśli coś będzie się działo, to zadzwonisz.
   - Obiecuję – widziałem, że obietnica Marty była szczera.



    Po godzinie rodzice Karoliny wrócili, więc wyszedłem. Sprawa, którą miałem do załatwienia, była sprawą życia i śmierci. Jak najszybciej udałem się do Agnieszki, dziewczyny Konrada.
   - Cześć, możesz mi podać adres Konrada ? – spytałem bez ogródek.
   - A po co ci adres Konrada ? – Agnieszka, chyba nie wiedziała nic o wypadku.
   - Mam z nim do pogadania. To dasz mi ten adres, czy mam iść do kogoś innego ? – pytałem zdenerwowany wścibskością Agnieszki.
   - No okej, poczekaj chwilę – Wyszła, po czym wróciła z kartką. – Tu masz jego adres.
   - Dzięki – nie czekając, aż mi odpowie ruszyłem w stronę domu Konrada. Droga do jego domu minęła mi bardzo szybko. Gdy dotarłem na miejsce, zobaczyłem jak policja zabiera Konrada. Spóźniłem się. Ale wiedziałem, że i tak przyjdzie czas zemsty.



            Udałem się do naszego domku letniskowego.
   - Mamo ? Jesteś tu ?
   - Tak jestem. Jezu ! Coś Ci się stało ? Dlaczego masz krew na ubraniu ? – wcześniej nawet nie zauważyłem, że mam krew Karoliny na ubraniu.
   - Mamo, Karolina miała wypadek. Ten idiota wjechał w nią autem, to jej krew mam na ubraniu. Przebiorę się tylko i wracam do szpitala.
   - Boże. Co z nią ? – moja mama bardzo lubiła Karolinę i jej troska była szczera.
   - Nie jest wesoło, Karolina jest po operacji, ale wyjdzie z tego. Musi wyjść. Mamo, ja nie umiem bez niej żyć. Ona nie może umrzeć – już kolejny raz tego dnia rozpłakałem się jak małe dziecko.
   - Dawid, ona nie umrze. Zobaczysz. Jest silna. Bądź, przy niej, bo ona Cię teraz potrzebuje. Też musisz być silny – moja mama przytuliła mnie.
  - Masz rację, muszę być silny dla niej. Razem przejdziemy przez to – ogarnąłem się, przebrałem i znów ruszyłem do szpitala. Droga minęła mi szybko, gdyż zasnąłem w aucie. Mama była tak kochana, że zawiozła mnie do szpitala.
    - Już jestem. Wszystko w porządku ? – zapytałem Marty.
    - Tak, nic się nie działo.
    Lekarz wyszedł z gabinetu.
    - Ktoś z państwa może czuwać przy pacjentce – poinformował nas lekarz.
    - Dobrze dziękujemy – tata Karoliny podziękował lekarzowi. – Dawid pójdziesz ?
    - Tak będę, przy niej. Mogą państwo być spokojni – odpowiedziałem zdecydowany. Szybkim krokiem udałem się do sali. Powoli podszedłem do łóżka Karoliny. Delikatnie nachyliłem się i pocałowałem ją w czubek głowy.
   - Jestem tutaj cały czas. Nie martw się. Kocham Cię – trzymałem ją za rękę i mówiłem do niej. Nie wiem, w którym momencie zasnąłem. Obudził mnie ruch ręki Karoliny. Podniosłem wzrok i zobaczyłem, że się wybudza. Otworzyła oczy i spojrzała na mnie. Jej uśmiech wywołał we mnie łzy.
   - Dawid, jesteś tu i byłeś tu. Słyszałam Cię – cały czas się do mnie uśmiechała.
   - Jestem i będę przy Tobie. Kocham Cię.
   - Też Cię Kocham.
   - Odpocznij, prześpij się. Będę tutaj cały czas – mówiłem całując rękę mojej dziewczyny.
   - Wiem, że tutaj będziesz. Jesteś moim stróżem – powiedziała, po czym zasnęła. Teraz czułem, że musi być tylko lepiej…
                                    ____________________________________________
Hej Słodziaki !!!
No to czas na odrobinę pozytywnych emocjii :)
Mam nadzieję, że Wam się spodoba :)

Niemcy wygrali Mundial !!!
Tak !!! Moi faworyci :3

Pozdrawiam Was serdecznie i życzę miłego czytania :***
Na zawsze Wasza Szalona Fanatyczka 

niedziela, 13 lipca 2014

Hej Kochani !!!
Mam już ponad 500 wyświetleń !
Dziękuję, Wam za to i mam nadzieję, że nie będę Was nudzić kolejnymi rozdziałami :)

Dawid podpisał trzyletni kontrakt z Lechem !!!
Cieszymy się !!! :D
Specjalnie dla Was Dawid w dniu podpisania kontraktu :***


środa, 9 lipca 2014

" W tym momencie wiedziałem, że Konrad już długo nie pożyje... "

    Po 10 godzinach operacja Karoliny wreszcie się skończyła. Jedyne czego pragnąłem, to w końcu ją zobaczyć. Była dla mnie wszystkim. Nie mogłem jej stracić. Wiedziałem, że muszę zrobić wszystko co tylko będę mógł, żeby wyzdrowiała. Będę przy niej cały czas. A tego gnoja Konrada to dorwę, jak tylko Karolina poczuje się lepiej.
   Lekarz wyszedł z bloku operacyjnego, aby porozmawiać z rodzicami Karoliny.
   - Tak jak podejrzewałem, uraz kręgosłupa i krwotok wewnętrzny. Krwotok udało nam się zatamować, lecz z kręgosłupem jest gorzej – lekarz bez ogródek mówił co dzieje się z moją dziewczyną.
   - Czy ona będzie chodzić ? – tata Karoliny bardzo troszczył się o córkę.
   - Na to pytanie nie mogę teraz państwu odpowiedzieć, najbliższe godziny pokażą, na ile operacja się udała. Miejmy nadzieję, że będzie dobrze – lekarz pocieszał rodziców Karoliny.
    - Czy będę mógł ją zobaczyć ? – musiałem o to zapytać.
    - Karolina leży teraz na OIOM-ie. Jedna osoba będzie mogła do niej wejść, a resztę proszę o czekanie na korytarzu. Będą mogli ją państwo zobaczyć przez szybę. A teraz przepraszam, ale inni pacjenci czekają – lekarz szybkim krokiem udał się na inne sale chorych.
   - Dawid, czy pójdziesz do niej ? – mama Karoliny zaskoczyła mnie tym pytaniem.
   - Moja żona ma rację, ty powinieneś do niej pójść – tata Karoliny poparł żonę.
   - Nie wiem, czy to nie państwo powinni do niej iść – nie chodziło o to, że nie chciałem do niej iść, myślałem po prostu, że rodzice będą chcieli być przy niej.
   - Dawid, państwo Kowalscy mają rację. Karolina by chciała, abyś to właśnie ty teraz przy niej był – Marta zaskoczyła mnie swoją reakcją.
   - Dobrze pójdę do niej – ubrałem się w ten dziwny zielony fartuch i ruszyłam w stronę OIOM-u. Bałem się tego co zobaczę, lecz wiedziałem, że Karolina mnie teraz potrzebuje. Kocham ją i zrobię dla niej wszystko. Rodzice i Marta zostali przed szybą, a ja wszedłem na salę. Kiedy zobaczyłem Karolinę, łzy mimowolnie spłynęły mi po twarzy. Leżała tam taka bezbronna, podłączona do przeróżnych urządzeń. Ilość tych kroplówek i wszelkim rurek pokazała mi co ona przechodzi. Podszedłem do niej ocierając łzy. Usiadłem na krześle i zacząłem mówić do niej.
   - Hej kochanie. Jestem tu. Twoi rodzice i Marta też tu są. Kochamy Cię i czekamy aż znowu będziesz z nami – cały czas płakałem jak małe dziecko. – Musisz dać radę i wrócić do zdrowia. Kocham Cię i nie pozwolę Ci odejść. Jesteś całym moim światem. Zrobię dla Ciebie wszystko. Mam pomysł. Jak tylko wyzdrowiejesz zabiorę Cię na długie wakacje. Odpoczniemy i nacieszymy się sobą. Kocham Cię. Musisz żyć. Dla mnie, dla rodziców, dla Marty. A Konradem to ja się sam zajmę. Nie martw się. Będzie dobrze. Wiem, że mnie słyszysz. Pamiętaj Kocham Cię, a miłość przezwycięży wszystko – pocałowałem moją dziewczynę delikatnie w czoło. W tym samym momencie do sali weszła pielęgniarka.

    - Myślę, że na dzisiaj wystarczy już tych odwiedzin. Niech pan odpocznie, pańska dziewczyna ma doskonałą opiekę – pielęgniarka zmieniła Karolinie kroplówkę.
   - Wiem, że ma doskonałą opiekę. Będę mógł jeszcze później do niej wejść ?
   - Oczywiście – pielęgniarka obdarzyła mnie uśmiechem.
   - Kocham Cię, pamiętaj – wstałem, pocałowałem Karolinę w czubek głowy i wyszedłem z sali.
    - Niech państwo pojadą odpocząć – powiedziałem, gdy zobaczyłem, jak bardzo wyczerpani są rodzice Karoliny. – Ja zostanę tutaj i jeśli coś będzie się działo zadzwonię.
    - Dawid, chyba masz rację – mama Karoliny była naprawdę wyczerpana.
    - Dobrze, pojedziemy, przebierzemy się, umyjemy, coś zjemy i wrócimy – tata Karoliny zdecydował.
     - Ja też zostanę – Marta była bardzo zdecydowana.
     Kiedy rodzice Karoliny pojechali, staliśmy z Martą i patrzyliśmy na Karolinę.
    W tym momencie jedna z aparatur zaczęła piszczeć, zbiegli się lekarze i zaczęli ją reanimować. Marta rozpłakała się, a ja tez nie mogłem powstrzymać łez. W tym momencie wiedziałem, że Konrad już długo nie pożyje…
                                   ________________________________________________
Hej Kochani !!!
Konsekwencji wypadku część kolejna. Mam nadzieję, że nie obrazicie się na mnie za tę dramaturgię :(


Mam też dla Was propozycję. KOLOROWA BIEL, którą na pewno znacie ma nowy blog. Zachęcam, żebyście na niego zajrzeli : http://footballismydope.blogspot.com/


Dziękuję, że jesteście i czytacie. Bez Was nie byłoby Szalonej Fanatyczki :***
Uwielbiam Was i życze miłego czytania :***

poniedziałek, 7 lipca 2014

LIEBSTER AWARD

Zostałam nominowana przez KOLOROWA BIEL, Dziękuję :*
 1. Twój idol ?
Mam wielu idoli, ale myślę, że najbardziej moją idolką jest Rihanna :)
2. Za co lubisz swojego idola ?
Riri uwielbiam za głos i za to co robi
3. Ulubiona książka ?
Trylogia Igrzysk Śmierci i cykl Dom Nocy
4. Dlaczego prowadzisz bloga ?
Prowadzę go, bo lubię pisać i dzielić się tym z innymi
5. Twoje największe marzenie ?
Szczęśliwa miłość, udany związek i przyjaciele,  którzy są przy mnie :)
6. Imię które Ci się najbardziej podoba ?
Hmmm z damskich Karolina a z męskich Maciej i Michał
7. Ulubiony film/ serial ?
Ekranizacja Igrzysk Śmierci
8. Jesteś prawo czy leworęczna ?
Jestem praworęczna
9. Imię Twojej sympatii ?
Jakub^^
10. Imiona Twoich przyjaciół ?
Marta , Magda, Iza, Klaudia, Klaudia, Natalia, Jakub
11. Do której klasy pójdziesz po wakacjach ?
Pójdę do 3 gimnazjum





Ja nominuję :
Lewandowska Reus
Kamoncikowa Kali
Lulu Julita 

Julka:*


Pytania dla was :
1. Dlaczego prawadzisz bloga ?
2. Ile prowadzisz blogów ?
3. Ulubiony film ?
4. Ulubiona książka ?
5. Imię sympatii ?
6. Ulubione jedzenie ?
7. Twój idol ?
8. Ulubiona piosenka ?
9. Ulubiona wokalistka ?
10. Ulubiony aktor ?

niedziela, 6 lipca 2014

" Czy ona przeżyje ? "

   Wypadek z perspektywy Dawida
   Szliśmy na spacer, tak jak chciała tego Karolina. Widziałem, jak zdenerwowała się wizytą Konrada.
    - Nie martw się, obiecałem Ci, że więcej nie będzie Cię nie pokoił i tak będzie – powiedziałem całując moją dziewczynę w czubek głowy i obejmując ją. W tym momencie usłyszałem rozpędzone auto. Kiedy się odwróciłem Karolina z całej siły odepchnęła mnie na bok. Nie sądziłem, że ona ma tyle siły. Kiedy się podniosłem zobaczyłem, jak auto wjeżdża w nią i zabiera ze sobą na masce. Po kilku metrach zatrzymało się i zrzuciło ją na drogę. Biegłem do niej najszybciej jak tylko umiałem. Kiedy klęknąłem przy niej, zauważyłem, że leży w kałuży krwi. Łzy płynęły mi potokami. Zawsze myślałem, że jestem silny, lecz w tamtym momencie płakałem jak małe dziecko.
   - Kocham Cię – powiedziała, po czym straciła przytomność. Z auta, które spowodowało wypadek wysiadł zalany w trupa Konrad.
    - Co ja zrobiłem ? – złapał się za głowę, gdy dotarło do niego, co zrobił.
   - Dzwoń po karetkę ! – krzyczałem na niego nie mogąc opanować emocji. Głaskałem Karolinę po włosach i twarzy. Konrad w tym czasie dzwonił po karetkę, tak jak mu kazałem.
    - Nie możesz mnie zostawić. Jesteś zbyt silna, żeby odejść. Nie możesz odejść. Bez Ciebie moje życie straci sens – cały czas mówiłem do niej, mając nadzieję, że słyszy moje słowa.
            Karetka i policja przyjechały bardzo szybko. Rodzice Karoliny wybiegli słysząc karetkę.
   - Dawid co się stało ? – mama Karoliny mówiła do mnie przez łzy.
    - Konrad, on wjechał w nią autem – opowiadałem szybko, nie chcąc rozkleić się jeszcze bardziej przy rodzicach mojej dziewczyny. Wtedy tata Karoliny, który zauważył Konrada chciał rzucić się na niego.
   - Niech go pan zostawi. Z nim się rozprawimy później, teraz najważniejsza jest Karolina – powstrzymałem ojca Karoliny przed napaścią na Konrada, lecz sam miałem ochotę obić mu ryj.
   - Masz rację. Jedźmy do szpitala – pan Kowalski zachował się rozsądnie. – Na szczęście jeszcze nic nie wypiłem. Jedźmy.
   Kiedy dotarliśmy do szpitala, szybko odnaleźliśmy Karolinę. Leżała na OIOMie.
  - Przepraszam, czy państwo są rodzicami Karoliny Kowalskiej ? – lekarz podszedł do państwa Kowalskich.
   - Tak, czy może nam pan powiedzieć co z Karoliną ? – mama Karoliny była bardzo zdenerwowana.
   - A pan ? – wtedy lekarz zwrócił się do mnie.
   - Jestem chłopakiem Karoliny – odpowiedziałem na pytanie.
   - Dobrze. Więc powiem państwu szczerze. Stan jest krytyczny. Karolina straciła bardzo dużo krwi, doszło również do poważnego urazu kręgosłupa. Podejrzewamy także krwotok wewnętrzny. Karolina jest w tej chwili operowana, a może to potrwać kilka godzin – lekarz bez ogródek powiedział nam co jest z Karoliną.
   - Czy ona przeżyje ? – mama Karoliny płakała wtulona w jej tatę.
   - Nie jestem w stanie odpowiedzieć teraz na pani pytanie. Decydujące będą godziny po operacji. Przepraszam, ale muszę wracać do innych pacjentów – lekarz spieszył się.
   - Rozumiemy i dziękujemy za informacje – tata Karoliny nadal przytulał jej mamę.
  Usiadłem i myślałem. Dlaczego nic nie zrobiłem. To ja powinienem teraz leżeć na sali operacyjnej, nie ona. Dlaczego mnie odepchnęła. Powinna się mną zasłonić. Jeśli ona nie przeżyję, nie wybaczę sobie tego nigdy…
   - Dawid, wszystko w porządku? – zobaczyłem przyjaciółkę Karoliny, Martę.
   - Nie, nic nie jest w porządku.
   - Chcesz pogadać – spytała i pomyślałem, że Karolina ma najlepszą przyjaciółkę na świecie.
   - Dlaczego dałem się odepchnąć ? To ja powinienem ją odepchnąć – mówiłem to co leżało mi na sercu.
   -  Karolina jest silną dziewczyną. Ona po prostu nie chciała, żeby coś Ci się stało. Kocha Cię i bała się o Ciebie. Zrobiła to co uznała za stosowne. Znam ją długo i wiem, że nie będzie żałowała tego co zrobiła – Marta próbowała mnie pocieszyć.
   - To ja powinienem ją ratować. Ona może umrzeć – wtedy nie opanowałem łez, które spłynęły po mojej twarzy na myśl, że mógłbym już nigdy nie zobaczyć, nie przytulić, nie pocałować mojej Karoliny.
   - Dawid, ona nie umrze. Za bardzo Cię kocha. Jest silna i wróci do zdrowia. A jak wróci to się od niej nie opędzisz. Jest niesamowita. Nie z takich rzeczy wychodziła cało. Ja wierzę, wróć, ja wiem, że ona sobie poradzi – Marta mówiła to całkiem szczerze.
  - Ja go zabije – wtedy cała nienawiść do Konrada wyszła ze mnie. Wstałem zdecydowany, aby znaleźć tego gnoja i załatwić go raz, a dobrze.
   - Stój – Marta złapała mnie za przedramię. – Ona by tego nie chciała. Karolina potrzebuję Ciebie teraz tutaj. Jak się obudzi będzie chciała właśnie Ciebie ujrzeć przy swoim łóżku. Nie możesz teraz wyjść.
   - Masz rację – zrozumiałem, że nie mogę wyjść. – Będę tutaj cały czas. Dla niej. Kocham ją i nie zostawię jej.

   - Posiedzimy sobie razem, bo ja też się nigdzie nie wybieram – widziałem determinację w oczach Marty.
   Siedzieliśmy tam jeszcze długo, denerwując się i czekając na zakończenie operacji.
                                   _____________________________________________
Witajcie Misiaki !
Wena wróciła i nastepny rozdział :)
Muszę się Wam pochwalić I miejscem w zawodach strażackich :D
Jest fun :)
Pozdrawiam Was i życzę miłego czytania :)
Wasza Szalona Fanatyczka